RSS
piątek, 09 grudnia 2011
Kontrowersyjna lampa, czyli niekończąca się opowieść o oświetleniu

Długo mnie nie było, ale dużo się działo w życiu pozamieszkaniowym. Niestety wciąż nie mam żadnej lampy poza korytarzem i oświetleniem w łazience. Potrzebne są:

do sypialni

do jadalni

nad blat w kuchni.

Dzisiaj zadurzyłam się w lampach projektu Iwony Kosickiej. Przypominają trochę pająki, są proste i bardzo kojarzą mi się z klubokawiarnią zmianatematu, która od kilku miesięcy działa na rogu Piotrkowskiej i Roosvelta. (Więcej o klubokawiarni można poczytać np. tutaj.) Ale zmieniając temat ;) lampy Kosickiej są... dosyć droooogieeeee, a jeszcze bardziej kontrowersyjne.

Gdy pokazałam mój ulubiony model, nr 14, na Facebooku, nie spotkał się z wielką przychylnością moich znajomych ;) Moja przyjaciółka napisała, że jest ble. A pewnie pomyślała, że Bóg mnie opuścił jeśli chcę kupić to szkaradztwo.

arana 14 Iwona Kosicka

Tę i inne lampy serii Arana, można kupić m.in. na stronie SoPolish.pl, oferującej produkty polskich projektantów.

Mnie się w swojej dziwności bardzo podoba, co więcej pasowałaby do stolika kawowego, który z kolei przypomina mi pajęczą sieć - pamiętacie?

Na tapecie jest również temat tapicerowania foteli - będą, będą nawet w niezłej cenie, ale niestety... dopiero po nowym roku :((((( Mogłabym poszukać innego tapicera, ale zbyt zależy mi na pięknym materiale, który dostałam od cioci, żeby oddać to komuś, komu nie ufam.

wtorek, 08 listopada 2011
Pierwsza kolacja

Zrobiłam dziś i od razu poczułam się jak w domu, a nie na budowie :)

makaron

Nie włączyliśmy jeszcze lodówki, bo skoro nie mieszkamy, to szkoda prądu. Na dworze zimno, więc masło i żółty ser metodą studencką trzymam na balkonie.

Bardzo zachciało mi się czegoś dobrego do jedzenia. W takiej sytuacji opcje są dwie: iść do knajpy, albo ugotować coś samemu. Ponieważ opcję pierwszą poczyniliśmy wczoraj, dziś przyszła pora na rozwiązanie numer dwa.

Zrobiłam zapiekankę makaronową z kurczakiem, szpinakiem i gorgonzolą. Na deser był shake bananowy :)

To było bardzo pracowite popołudnie, bo oprócz ugotowania obiadu z deserem, umyłam pawlacze, pomalowałam jedną futrynę i złożyłam stół, który mam na wydanie.

poniedziałek, 07 listopada 2011
Drożej/taniej - łapa na biżuterię

I znów wracam do mojej bardzo ulubionej kategorii z cyklu "drożej/taniej". Bardzo lubię takie rubryki w gazetach, pokazywałam ostatnio zestawienie "drożej/taniej" w przypadku lampy Arco. Ale tam sprawa miała nieco innych wydźwięk - chodziło o lampę designerską i jej podróbko-inspiracje. Tu mamy bardzo zbliżone produkty, których różnica w cenie to aż 40 zł!

Taką łapę możecie znaleźć jeszcze w czeluściach maminych sypialni lub garderób. Moja mama ma taką, oryginalną z lat 80. Gdy byłam mała, trochę się jej bałam, ale z drugiej strony bardzo mnie intrygowała. Również ze względu na świecidełka, które moja mama na niej trzymała - perełki, naszyjniki, pierścionki - uwielbiałam i do dziś uwielbiam takie błyskotki. Teraz, gdy mamy modę na powrót do lat 80., pojawiły się znów "Łapy na biżuterię". Można je kupić np. w Home& You albo w sklepie internetowym Moma Studio.

ręce Home&You

Home&You, 29 zł.

Ta z Momy jest niemalże identyczna. Tyle że o 40 zł droższa.

łapa Moma Studio

Moma Studio, 69 zł.

Ogólnie czuję sentyment do tego przedmiotu, ale raczej nie wpisuję go na listę "Must have". Nie zmieściłby 1/100000000 mojej biżuterii ;)

czwartek, 03 listopada 2011
Lampa do przepokoju

W sobotę kupiłam znakomity płyn do konserwacji parkietu, a także lampę do przedpokoju. Wybór oświetlenia sprawia mi duże trudności, bo z jednej strony wiem, że dobór lamp ma ogromne znaczenie dla nastroju w domu, a po drugie znalezienie czegoś fajnego, pasującego stylem do tego co mam w głowie, wyłuskanie tej jednej, jedynej spośród wszystkich tych mniej lub bardziej ładnych lamp wiszących w dziale "oświetlenie" jest bardzo skomplikowane.

Tę lampę wypatrzyłam na "wystawie" w Leroy Merlin. Urzekła mnie z jednej strony prostotą formy - transparentna kula, a z drugiej - ciekawym urozmaiceniem w postaci wzoru na szkle. Efekt - jakby kuli dyskotekowej, którą swego czasu bardzo chciałam mieć, połączonej ze światłem odbijanym przez kryształowe żyrandole.

lampa Leroy Merlin

Lampa Flo, Leroy Merlin, 149 zł, chociaż teraz to już 199 zł.
 

Lampa zawiśnie w przepokoju. Bardzo cieszę się, że kosztowała tak niewiele. Chociaż jest dość skromna, jak na to, co wisi w sklepach z oświetleniem, to i tak budzi kontrowersje - usłyszałam już dwie skrajne opinie na jej temat. 

P.S.: Tymczasowo zrezygnowałam z zakupu lampy do sypialni. Bo ma ona aż 7 halogenowych żarówek. Fasolka, który płaci za prąd mógłby tego nie znieść ;) 

Tagi: zakupy
08:53, danuu
Link Komentarze (2) »
środa, 02 listopada 2011
Pierwsza noc za nami oraz harmonogram prac

Moja babcia powiedziała, że powinnam przeprowadzić się jeszcze w październiku, bo listopad to miesiąc do niczego, a tym bardziej do przeprowadzek ;) Ot, jakiś dawny łowicki przesąd, ale pomyślałam, że to dobra okazja, by się zmobilizować i przewieźć trochę gratów.

Zwłaszcza, że od piątku 28.10 stoi kuchnia! Na razie wygląda dość oszczędnie, poza tym nie ukazuje pełnego uroku, bo wciąż zaklejona jest foliami ochronnymi. Nie przeszkodziło mi to jednak w stopniowym zapełnianiu szafek. I teraz doszliśmy do momentu kryzysowego, czy GDZIE JA SIĘ Z TYM WSZYSTKIM POMIESZCZĘ?! W poprzednim mieszkaniu miałam ogromną, 2-metrową szafę, w której trzymałam wszystkie fidrygałki, a dodatkowo coś na kształt spiżarni w przedpokoju no i trochę się rozhulałam. A jeszcze jest tyle rzeczy, które wydają mi się niezbędne w kuchni! Np. to :( Ale nie ma opcji, nie zmieści się! Nie zmieści się już spora część rzeczy, którą mam, nie mówiąc o kupowaniu nowych. Druga sprawa to produkty - lubię mieć sporo rzeczy do gotowania, bo często po prostu coś mnie natchnie, obejrzę jakiś przepis i uwielbiam móc go zrobić zanim mi się odwidzi. A pójście do sklepu, albo co gorsza - pojechanie do marketu po brakujące ingrediencje może skutecznie mnie zniechęcić do czegokolwiek. Mam więc wiele rodzajów kasz, mąk, tony cukru, posypki do ciast, przyprawy... I na to też potrzebne jest miejsce. Bardzo dużo o tym myślę, na chłopski rozum badam, co i gdzie poukładać, żeby było wygodnie przy gotowaniu.

Nowością są dla mnie duże, szerokie i wysokie szuflady - mama pomysł całkowicie skrytykowała, ja - po obserwacjach u znajomych - jestem nastawiona bardzo optymistycznie do tego rozwiązania, bo uważam, że sięganie po naczynia lub produkty z szuflad jest o niebo wygodniejsze niż schylanie się i grzebanie w czeluściach szafek.

Ponieważ mieszkamy jedną nogą tu, drugą - tam, muszę opracować plan działania - najlepiej dzień po dniu, co robić, żeby doprowadzić mieszkanie do stanu, w którym można zapraszać - spragnionych efektów 9-ciomiesięcznego remontu - znajomych.

Może dzisiejsza wizyta w Ikei natchnie mnie do sporządzenia listy "TO DO" i ustawienia jakiegoś racjonalnego planu. Trzymajcie kciuki!!

środa, 26 października 2011
To się nigdy nie udaje i niczego już nie będzie

To, co teraz czuję w związku z remontem, to połączenie wkurzenia, znudzenia i zrezygnowania. W piątek (21.10) przyszły piękne mozaikowe płytki Barwolfa, a na weekend wstępnie umówiłam tatę Moni, który jest mozaikowym królem ;) Niestety musi popracować nad samooceną, bo nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności położenia mi tego paska mozaiki w kuchni. Pan Wojtek, który kładł nam płytki w łazience niestety nie mógł przyjść w weekend. No więc poniedziałkowy montaż kuchni musiał zostać przełożony. I tak też się stało - instalatorzy będą u nas pracować w pocie czoła w najbliższy piątek.

Wczoraj pan Wojtek przyszedł na rozeznanie terenu. Jak być może pisałam, mam z nim pewne kłopoty komunikacyjne - on nie mówi wprost, nie proponuje rozwiązań, pyta mnie, co ma robić! Hello? Ja nie wiem! No więc i tym razem spytał mnie, co ma zrobić, bo.... świeżo postawiona ścianka gipsowo-kartonowa oddzielająca kuchnię od jadalni jest KRZYWA! AAAAAGGGGGHHHH!!! W poziomie różnica między jednym krańcem a drugim to 2 cm, a w pionie - 0,5 cm! I nie jest to wina krzywej, a jakże, podłogi. Mam ochotę udusić Andrzeja - i widzicie - doszliśmy do momentu, w którym nie będę go rekomendować.

Fasolka wymyślił, by jednak najpierw zamontować szafki, a później położyć płytki - w zależności od tego, jak zostaną wypoziomowane szafki, tak trzeba będzie dopasować mozaikę. Wszelkie nierówności w ścianie można wtedy zlikwidować na bieżąco albo - klinując drewniany blat, który będzie na owej ściance.

Aż mam ochotę kupić sobie coś na poprawę humoru! Np. plakat do kuchni:

diet dekornik

Źródło: Dekornik.pl, cena, od 49 zł

wtorek, 18 października 2011
Słów kilka o zakupach sprzętu przez internet

Końcówka zeszłego tygodnia upłynęła nam pod znakiem wielkiego kupowania. Przez internet sfinalizowaliśmy transakcje dotyczące płytek (tak! Wygrała opcja nr 2!), płyty, zmywarki i piekarnika.

A w realu kupiliśmy kuchnię! Czeka grzecznie na złożenie w mieszkaniu, zajmując całą jadalnię.

Bardzo wiele osób pyta mnie, czy nie boję się kupowania przez internet, jak to się robi, czy przesyła się spore kwoty "w ciemno" i skąd mam pewność, że nie trafię na oszustów. Oto moje oficjalne stanowisko:

Nie, nie boję się zakupów przez internet, chociaż oczywiście kieruję się, jak w całym życiu, zasadą ograniczonego zaufania.

Nie jestem użytkowniczką internetu od wczoraj, wręcz mogę powiedzieć, że - z racji zainteresowań, ale i zawodu - wiem o sieci trochę więcej niż przeciętny Kowalski. Czytam sporo o sieci i wiem, że coraz więcej ludzi decyduje się na e-biznesy, a miliony ludzi na całym świecie kupują przez net. I coś, co jest wirtualne, nie jest dla mnie egzotyczne.

A teraz krótki kurs kupowania przez internet, krok po kroku:

1. Szukam sprzętu, który mnie interesuje. Muszę mieć kryteria: co jest dla mnie ważne? Jakie są widełki cenowe? Żeby w ogóle zorientować się w tych kwestiach, warto poczytać artykuły w necie, zajrzeć na fora. W kwestii poszukiwania sprzętu AGD polecam forum WDPD :)

2. Po ustaleniu wstępnych parametrów, np. zmywarki: do zabudowy, szerokość 45cm, zużywająca nie więcej niż 13 litrów wody, marki Siemens lub Bosch, wchodzę na tzw. porównywarkę cen. Moją ulubioną jest Ceneo.pl

ceneo

3. Szukam według kryteriów - wybieram z kategorii głównych np. Sprzęt AGD, Duże AGD do zbudowy.

ceneo

A po lewej stronie, w bocznym menu, ustawiam wspomniane wyżej parametry. Ramkę, gdzie to zrobić, zaznaczyłam na czerwono:

ceneo

 

4. Znajduję model odpowiadający moim wymaganiom, albo trochę je zmieniam, że znaleźć cokolwiek ;)

 5. Teraz kluczowa sprawa: wybór sklepu. Bo Ceneo nie jest sklepem. Oferty sklepów są poniżej, i teraz uwaga, do niedawna było tak, że oferty najwyżej to były sklepy najtańsze. Teraz jest jeszcze "Najlepsze oferty wybrane przez Ceneo", co chyba oznacza, że po prostu sklepy, które się znalazły w tej belce zapłaciły, żeby tam być. Żeby zobaczyć najtańszą ofertę trzeba zjechać trochę niżej, na "Pozostałe oferty dla produktu x". Obie ramki zaznaczyłam na screenie:

ceneo

 

6. Jeśli nie chcę płacić za przesyłkę kurierską, szukam sklepu, który umożliwia odbiór osobisty w moim mieście. Trzeba to ustawić tuż nad pomarańczową belką "Najlepsze oferty..."

7. Przechodzę na stronę wybranego sklepu. Orientuję się na niej, czytam regulamin i zasady wysyłania towaru - czasem sklepy doliczają usługę dowiezienia towaru do punktu odbioru itp. Niestety, Ceneo też nie jest superprecyzyjne i czasem oferta z porównywarki nie jest taka sama, jak na stronie sklepu.

8. Kupuję przedmiot i czekam na mail potwierdzający zakup. Niestety, to nie jest koniec. Większość sklepów internetowych nie posiada własnych magazynów, tylko ściągają produkty od dystrybutora. Więc może zdarzyć się tak, że na stronie jest informacja, że produkt jest dostępny, a po 3 godzinach od zakupu, dostaję telefon ze sklepu, że jednak produktu nie ma. Czy jest to zgodne z prawem? Nie wiem. Jest na pewno bardzo wkurzające. Wiem, co mówię, bo próbowałam kupić mój piekarnik w trzech sklepach.

Uczciwie moim zdaniem byłoby zaproponowanie zbliżonego modelu, ale w cenie nie wyższej niż wybrany piekarnik. Ale pewnie w ten sposób sklepy nie mogłyby funkcjonować, bo zdają się w ogóle nie panować nad stanami magazynowymi swoich dostawców.

9. No dobrze, dostałam maila z potwierdzeniem zakupu i telefon, potwierdzający, że towar jest.Ważne! Nigdy nie robię przelewu, zanim nie dostanę maila/telefonu z wyraźną prośbą o zapłatę. Tym różni się kupowanie drogiego sprzętu AGD od aukcji na allegro czy kupowania butów w e-salonach obuwniczych ;)

Przychodzi do zapłaty - z reguły można wybrać opcję przelewu lub "za pobraniem". Ja zawsze robię przelewy, ponieważ nie znoszę posiadać przy sobie więcej niż 100 zł. To mnie zbyt stresuje. A że firma będzie nieuczciwa? No bez przesady! Już ja bym im dała do wiwatu ;) Nie ma co się spinać, przecież firma funkcjonuje, ma adres, KRS, REGON, setki opinii w internecie... Nie dajmy się zwariować. Zresztą, można wybrać opcję "za pobraniem", ale moja wrodzona nienawiść do płacenia za coś więcej niż się powinno, na to nie pozwala.

10. Czekam na towar.

11. Gdy przyjdzie, dokładnie go oglądam. Chociaż kurier mówi, że się spieszy, nie podpisuję listu przewozowego, zanim nie upewnię się, że towar jest sprawny i niezniszczony. Po prostu nie. Lepiej mieć kuriera z fochem niż uszkodzoną kuchenkę/zmywarkę itp. Zwłaszcza, że większość sklepów zastrzega sobie, że nie ponoszą odpowiedzialności za zniszczenia w trakcie transportu niezgłoszone od razu kurierowi.

12. Jeśli wszystko jest OK można poprosić kuriera o pomoc przy wniesieniu (w zależności od tego czy wyglądacie na biednych studentów czy na krezusów, kosztuje to od 20 zł do plus nieskończoności), ale lepiej poprosić kogoś ze znajomych. Gorzej, jeśli kurier jest niepunktualny, a to im się zdarza.

13. Czas cieszyć się nowym sprzętem, warto też napisać opinię o sklepie, a po kilku tygodniach użytkowania - również o sprzęcie, aby kolejni internauci mogli dokonać słusznego wyboru. 

środa, 12 października 2011
Co na ścianę w kuchni?

Kuchenny półwysep domaga się osłony przed chlapaniem i zabrudzeniami od płyty grzewczej. Po wielu pomysłach: m.in. betonie strukturalnym i szczotkowanym aluminium, postanowiliśmy jednak na płytki. Dlaczego? Bo po wizycie w salonie Cermag oraz po zakupie płytek do łazienki, czułam ogromny NIEDOSYT przepięknych płytek ceramicznych. To naprawdę potwornie męczące, by z takiego ogromu piękna (chociaż brzydoty, tandety i bezguścia też oczywiście nie brakuje) wybrać jeden wzór na ścianę i jeden na podłogę i to wszystko :( Dlatego po pamiętnej wizycie w Cermagu, gdzie jest największy wybór najpiękniejszych płytek, postanowiłam, że wybiorę się tam ponownie i poszukam czegoś do kuchni. No i zaczęło się...

Propozycja 1:

Te płytki są tak drogie, że w zasadzie nie biorę ich pod uwagę ;) I choć zdjęcie w ogóle nie oddaje ich urody, na żywo są naprawdę piorunujące.

Są w 3D, lekko "falujące", połyskujące, szaro-srebrne. No naprawdę urodziwe. Ale kosztują 263 zł... za sztukę....

Saloni Ceramica Laca Cover Acero

i mają dziwny format: 15 x 90. Potrzebne by były niby tylko 4, ale to i tak 1000 zł!

Saloni Ceramica, Laca Cover Acero, 15 x 90, cena 262,13/szt.

Propozycja 2:

Mój faworyt. Mozaika - czy już się trochę opatrzyła? Mnie nie i wydaje mi się, że z mozaiką, odkąd się pojawiła, będzie jak z oficerkami albo spodniami rurkami - mimo mody na inne fasony, zawsze można kupić "klasykę". Tutaj w nieklasycznym wydaniu: z lekkim połyskiem, ale "podrapana", jakby z sękami, połyskująca, ale chropowata. No z charakterem po prostu. 

Też nie jest tania - kosztuje ok. 130 zł za sztukę.... :////

Barwolf MC-10002

Mozaika Barwolf MC 10002, 30,5 x 30,5 cm, cena: 130 zł/szt.

Zdjęcie w ogóle nie oddaje urody tych płytek, znacznie fajniej widać je na filmie:

http://www.youtube.com/watch?v=Gsouum2HGOs

 

Propozycja 3:

Zupełnie od czapy, zupelnie inna bajka, ale tez "moja". Kolekcja Agathy Ruiz de la Prady - płytki zabawne, kolorowe, wypatrzyłam je już kilka miesięcy temu, gdy szukałam płytek do łazienki. Tylko czy ten wzór mi się nie opatrzy zbyt szybko? Mają jedną dużą zaletę - płaci się za m2, a cena owego metra nie przekracza 100 zł. Ogromna oszczędność.

agatha ruiz de la prada

Pamesa, seria Agatha, 20x 20, cena: 93 zł/m2

I co wybrać?

poniedziałek, 03 października 2011
Lampa Arco - dlaczego tak cholernie pasuje nam nad stół?!

Niestety podskórnie wyczuwamy z Fasolką dobry design. Ja od dawna marzę o lampie Arco. No dobra, aby sfera marzeń nieco się urzeczywistniła, sprecyzuję - o lampie inspirowanej Arco ;)

lampa pałąk

Nie muszę chyba pisać, że idealnie pasowałaby do kamienicznego, białego mieszkania.

Opowiadałam o niej Fasolce nie raz, aż w weekend trafiliśmy do bardzo ciekawego miejsca - BLT &Flatbreads we Wrocławiu. Tam sybaryckie oko Fasolki wypatrzyło przepięknie zakomponowaną lampę Arco, a sybarycka pupa wygodne fotele Mr. Impossible, oczywiście Starcka.

Lampa Arco oczywiście, jako klasyk designu, kosztuje bimbalion. A konkretnie - 8500 zł. Wpisuję ją więc na listę: "zarobię na...", a póki co rozejrzałam się za modelami "inspirowanymi" czy też "nawiązującymi". Mamy całkiem sporo możliwości:

1. Opcja - Oryginał - 8-10 tys. zł

arco lamp, lampa z pałąkiem

Kosztuje od 8000 do nawet 10000 złotych. Na razie to dla mnie abstrakcyjna kwota. Ale jest to lampa powszechnie dostępna w polskich sklepach internetowych. Najtaniej chyba w ZoomZoom.

Więcej o lampie Arco można poczytać w Domosferze.

2. Opcja - Lampa Long z GlamStore - 1750 zł

lampa Long Glamstore

Widziałam na żywo. Prezentowała się lepiej niż słynna miska w ptaszki ;) Duża, efektowna. W Arco nie podoba mi się masywny marmur, który jest postumentem lampy. Tutaj mamy delikatną, naturalną podstawę, który sprawia, że lampa jest bardzo harmonijna. Jest też wersja chromowana za 1200 zł.

3. Opcja - Lampa inspirowana - 1399 zł

lampa inspirowana Arco

Dla mnie trochę za bardzo inspirowana. Tak inspirowana Arco, jak torby Jacykowa Louis Vuitton. Jak wiadomo, granica inspiracji jest bardzo cienka. Już wolę sformułowanie "w stylu", tak, jak w przypadku lampy z Glamstore, gdzie wiadomo, do czego nawiązuje, a jednak jest inna. Tutaj mamy nawet taką samą, ażurową górę w kloszu, jak w oryginale.

 

4. Opcja - Azzardo, model Gio - 580 zł

Azzardo Gio

Już jest sporo taniej, ale to tylko złudzenie. Wariacja na tematu Arco została tu sporo pomniejszona, a efekt nie jest już tak piorunujący. Ma tylko 168cm wysokości, czyli niewiele więcej ode mnie, a rozpiętość ramienia: 100cm. Dla porównania Arco ma 240 cm wysokości i 210 cm szerokości. Hm... zdecydowanie młodsza siostra, i to przyrodnia.


Widziałam też raz lampę w tym stylu w Leroy Merlin, niestety na stronie nie mogę jej znaleźć :(

Będę zwracać uwagę na te lampy, bo sądzę, że dobrze prezentowałyby się nad naszym stołem.

piątek, 30 września 2011
Działamy!

Choć coraz więcej osób z niedowierzaniem pyta "Jeszcze się nie przeprowadziliście?!", ja wciąż mam nadzieję, że uda nam się wprowadzić, zanim w Łodzi wybuduje się Novotel. A buduje się w bardzo szybkim tempie, więc i my musimy się streszczać.

Wczoraj wzięłam wolne i postanowiłam pomalować listwy, które przyszły w środę. Malowanie podkładem ftalowym 50 mb listew trochę mnie zamuliło.

malowanie listew

Listwy mają listwę maskującą, są to dokładnie te z poprzedniego posta.

Dość nieoczekiwanie kupiłam także... tapetę do łazienki! Ściana na przeciwko kibelka, na której wisi grzejnik nie spełnia moich oczekiwań gładkości ;) A facet powiedział, że jest po prostu krzywa i zniszczona i może ją poprawić kolejną toną gipsu. Postanowiłam więc zaradzić tapetą - zasłonić szpetne krzywizny. Zwłaszcza, że znalazłam wzór, w którym się zakochałam od pierwszego wrażenia, który jest przewrotnie śmieszny i był w dobrej cenie. Chociaż przy jednej rolce koszty nie są aż tak duże.

Rasch Aqua Deco 2013 820119

Jest naprawdę fajna, a czemu przewrotnie śmieszna? Bo nigdy nie rozumiałam koncepcji noszenia ze sobą gazety do toalety. U nas nie trzeba będzie nic nosić :) Wszystko jest na miejscu, na ścianie na wprost łazienkowego tronu ;)))

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16

Kontakt:
danuu@gazeta.pl