RSS
środa, 26 października 2011
To się nigdy nie udaje i niczego już nie będzie

To, co teraz czuję w związku z remontem, to połączenie wkurzenia, znudzenia i zrezygnowania. W piątek (21.10) przyszły piękne mozaikowe płytki Barwolfa, a na weekend wstępnie umówiłam tatę Moni, który jest mozaikowym królem ;) Niestety musi popracować nad samooceną, bo nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności położenia mi tego paska mozaiki w kuchni. Pan Wojtek, który kładł nam płytki w łazience niestety nie mógł przyjść w weekend. No więc poniedziałkowy montaż kuchni musiał zostać przełożony. I tak też się stało - instalatorzy będą u nas pracować w pocie czoła w najbliższy piątek.

Wczoraj pan Wojtek przyszedł na rozeznanie terenu. Jak być może pisałam, mam z nim pewne kłopoty komunikacyjne - on nie mówi wprost, nie proponuje rozwiązań, pyta mnie, co ma robić! Hello? Ja nie wiem! No więc i tym razem spytał mnie, co ma zrobić, bo.... świeżo postawiona ścianka gipsowo-kartonowa oddzielająca kuchnię od jadalni jest KRZYWA! AAAAAGGGGGHHHH!!! W poziomie różnica między jednym krańcem a drugim to 2 cm, a w pionie - 0,5 cm! I nie jest to wina krzywej, a jakże, podłogi. Mam ochotę udusić Andrzeja - i widzicie - doszliśmy do momentu, w którym nie będę go rekomendować.

Fasolka wymyślił, by jednak najpierw zamontować szafki, a później położyć płytki - w zależności od tego, jak zostaną wypoziomowane szafki, tak trzeba będzie dopasować mozaikę. Wszelkie nierówności w ścianie można wtedy zlikwidować na bieżąco albo - klinując drewniany blat, który będzie na owej ściance.

Aż mam ochotę kupić sobie coś na poprawę humoru! Np. plakat do kuchni:

diet dekornik

Źródło: Dekornik.pl, cena, od 49 zł

wtorek, 18 października 2011
Słów kilka o zakupach sprzętu przez internet

Końcówka zeszłego tygodnia upłynęła nam pod znakiem wielkiego kupowania. Przez internet sfinalizowaliśmy transakcje dotyczące płytek (tak! Wygrała opcja nr 2!), płyty, zmywarki i piekarnika.

A w realu kupiliśmy kuchnię! Czeka grzecznie na złożenie w mieszkaniu, zajmując całą jadalnię.

Bardzo wiele osób pyta mnie, czy nie boję się kupowania przez internet, jak to się robi, czy przesyła się spore kwoty "w ciemno" i skąd mam pewność, że nie trafię na oszustów. Oto moje oficjalne stanowisko:

Nie, nie boję się zakupów przez internet, chociaż oczywiście kieruję się, jak w całym życiu, zasadą ograniczonego zaufania.

Nie jestem użytkowniczką internetu od wczoraj, wręcz mogę powiedzieć, że - z racji zainteresowań, ale i zawodu - wiem o sieci trochę więcej niż przeciętny Kowalski. Czytam sporo o sieci i wiem, że coraz więcej ludzi decyduje się na e-biznesy, a miliony ludzi na całym świecie kupują przez net. I coś, co jest wirtualne, nie jest dla mnie egzotyczne.

A teraz krótki kurs kupowania przez internet, krok po kroku:

1. Szukam sprzętu, który mnie interesuje. Muszę mieć kryteria: co jest dla mnie ważne? Jakie są widełki cenowe? Żeby w ogóle zorientować się w tych kwestiach, warto poczytać artykuły w necie, zajrzeć na fora. W kwestii poszukiwania sprzętu AGD polecam forum WDPD :)

2. Po ustaleniu wstępnych parametrów, np. zmywarki: do zabudowy, szerokość 45cm, zużywająca nie więcej niż 13 litrów wody, marki Siemens lub Bosch, wchodzę na tzw. porównywarkę cen. Moją ulubioną jest Ceneo.pl

ceneo

3. Szukam według kryteriów - wybieram z kategorii głównych np. Sprzęt AGD, Duże AGD do zbudowy.

ceneo

A po lewej stronie, w bocznym menu, ustawiam wspomniane wyżej parametry. Ramkę, gdzie to zrobić, zaznaczyłam na czerwono:

ceneo

 

4. Znajduję model odpowiadający moim wymaganiom, albo trochę je zmieniam, że znaleźć cokolwiek ;)

 5. Teraz kluczowa sprawa: wybór sklepu. Bo Ceneo nie jest sklepem. Oferty sklepów są poniżej, i teraz uwaga, do niedawna było tak, że oferty najwyżej to były sklepy najtańsze. Teraz jest jeszcze "Najlepsze oferty wybrane przez Ceneo", co chyba oznacza, że po prostu sklepy, które się znalazły w tej belce zapłaciły, żeby tam być. Żeby zobaczyć najtańszą ofertę trzeba zjechać trochę niżej, na "Pozostałe oferty dla produktu x". Obie ramki zaznaczyłam na screenie:

ceneo

 

6. Jeśli nie chcę płacić za przesyłkę kurierską, szukam sklepu, który umożliwia odbiór osobisty w moim mieście. Trzeba to ustawić tuż nad pomarańczową belką "Najlepsze oferty..."

7. Przechodzę na stronę wybranego sklepu. Orientuję się na niej, czytam regulamin i zasady wysyłania towaru - czasem sklepy doliczają usługę dowiezienia towaru do punktu odbioru itp. Niestety, Ceneo też nie jest superprecyzyjne i czasem oferta z porównywarki nie jest taka sama, jak na stronie sklepu.

8. Kupuję przedmiot i czekam na mail potwierdzający zakup. Niestety, to nie jest koniec. Większość sklepów internetowych nie posiada własnych magazynów, tylko ściągają produkty od dystrybutora. Więc może zdarzyć się tak, że na stronie jest informacja, że produkt jest dostępny, a po 3 godzinach od zakupu, dostaję telefon ze sklepu, że jednak produktu nie ma. Czy jest to zgodne z prawem? Nie wiem. Jest na pewno bardzo wkurzające. Wiem, co mówię, bo próbowałam kupić mój piekarnik w trzech sklepach.

Uczciwie moim zdaniem byłoby zaproponowanie zbliżonego modelu, ale w cenie nie wyższej niż wybrany piekarnik. Ale pewnie w ten sposób sklepy nie mogłyby funkcjonować, bo zdają się w ogóle nie panować nad stanami magazynowymi swoich dostawców.

9. No dobrze, dostałam maila z potwierdzeniem zakupu i telefon, potwierdzający, że towar jest.Ważne! Nigdy nie robię przelewu, zanim nie dostanę maila/telefonu z wyraźną prośbą o zapłatę. Tym różni się kupowanie drogiego sprzętu AGD od aukcji na allegro czy kupowania butów w e-salonach obuwniczych ;)

Przychodzi do zapłaty - z reguły można wybrać opcję przelewu lub "za pobraniem". Ja zawsze robię przelewy, ponieważ nie znoszę posiadać przy sobie więcej niż 100 zł. To mnie zbyt stresuje. A że firma będzie nieuczciwa? No bez przesady! Już ja bym im dała do wiwatu ;) Nie ma co się spinać, przecież firma funkcjonuje, ma adres, KRS, REGON, setki opinii w internecie... Nie dajmy się zwariować. Zresztą, można wybrać opcję "za pobraniem", ale moja wrodzona nienawiść do płacenia za coś więcej niż się powinno, na to nie pozwala.

10. Czekam na towar.

11. Gdy przyjdzie, dokładnie go oglądam. Chociaż kurier mówi, że się spieszy, nie podpisuję listu przewozowego, zanim nie upewnię się, że towar jest sprawny i niezniszczony. Po prostu nie. Lepiej mieć kuriera z fochem niż uszkodzoną kuchenkę/zmywarkę itp. Zwłaszcza, że większość sklepów zastrzega sobie, że nie ponoszą odpowiedzialności za zniszczenia w trakcie transportu niezgłoszone od razu kurierowi.

12. Jeśli wszystko jest OK można poprosić kuriera o pomoc przy wniesieniu (w zależności od tego czy wyglądacie na biednych studentów czy na krezusów, kosztuje to od 20 zł do plus nieskończoności), ale lepiej poprosić kogoś ze znajomych. Gorzej, jeśli kurier jest niepunktualny, a to im się zdarza.

13. Czas cieszyć się nowym sprzętem, warto też napisać opinię o sklepie, a po kilku tygodniach użytkowania - również o sprzęcie, aby kolejni internauci mogli dokonać słusznego wyboru. 

środa, 12 października 2011
Co na ścianę w kuchni?

Kuchenny półwysep domaga się osłony przed chlapaniem i zabrudzeniami od płyty grzewczej. Po wielu pomysłach: m.in. betonie strukturalnym i szczotkowanym aluminium, postanowiliśmy jednak na płytki. Dlaczego? Bo po wizycie w salonie Cermag oraz po zakupie płytek do łazienki, czułam ogromny NIEDOSYT przepięknych płytek ceramicznych. To naprawdę potwornie męczące, by z takiego ogromu piękna (chociaż brzydoty, tandety i bezguścia też oczywiście nie brakuje) wybrać jeden wzór na ścianę i jeden na podłogę i to wszystko :( Dlatego po pamiętnej wizycie w Cermagu, gdzie jest największy wybór najpiękniejszych płytek, postanowiłam, że wybiorę się tam ponownie i poszukam czegoś do kuchni. No i zaczęło się...

Propozycja 1:

Te płytki są tak drogie, że w zasadzie nie biorę ich pod uwagę ;) I choć zdjęcie w ogóle nie oddaje ich urody, na żywo są naprawdę piorunujące.

Są w 3D, lekko "falujące", połyskujące, szaro-srebrne. No naprawdę urodziwe. Ale kosztują 263 zł... za sztukę....

Saloni Ceramica Laca Cover Acero

i mają dziwny format: 15 x 90. Potrzebne by były niby tylko 4, ale to i tak 1000 zł!

Saloni Ceramica, Laca Cover Acero, 15 x 90, cena 262,13/szt.

Propozycja 2:

Mój faworyt. Mozaika - czy już się trochę opatrzyła? Mnie nie i wydaje mi się, że z mozaiką, odkąd się pojawiła, będzie jak z oficerkami albo spodniami rurkami - mimo mody na inne fasony, zawsze można kupić "klasykę". Tutaj w nieklasycznym wydaniu: z lekkim połyskiem, ale "podrapana", jakby z sękami, połyskująca, ale chropowata. No z charakterem po prostu. 

Też nie jest tania - kosztuje ok. 130 zł za sztukę.... :////

Barwolf MC-10002

Mozaika Barwolf MC 10002, 30,5 x 30,5 cm, cena: 130 zł/szt.

Zdjęcie w ogóle nie oddaje urody tych płytek, znacznie fajniej widać je na filmie:

http://www.youtube.com/watch?v=Gsouum2HGOs

 

Propozycja 3:

Zupełnie od czapy, zupelnie inna bajka, ale tez "moja". Kolekcja Agathy Ruiz de la Prady - płytki zabawne, kolorowe, wypatrzyłam je już kilka miesięcy temu, gdy szukałam płytek do łazienki. Tylko czy ten wzór mi się nie opatrzy zbyt szybko? Mają jedną dużą zaletę - płaci się za m2, a cena owego metra nie przekracza 100 zł. Ogromna oszczędność.

agatha ruiz de la prada

Pamesa, seria Agatha, 20x 20, cena: 93 zł/m2

I co wybrać?

poniedziałek, 03 października 2011
Lampa Arco - dlaczego tak cholernie pasuje nam nad stół?!

Niestety podskórnie wyczuwamy z Fasolką dobry design. Ja od dawna marzę o lampie Arco. No dobra, aby sfera marzeń nieco się urzeczywistniła, sprecyzuję - o lampie inspirowanej Arco ;)

lampa pałąk

Nie muszę chyba pisać, że idealnie pasowałaby do kamienicznego, białego mieszkania.

Opowiadałam o niej Fasolce nie raz, aż w weekend trafiliśmy do bardzo ciekawego miejsca - BLT &Flatbreads we Wrocławiu. Tam sybaryckie oko Fasolki wypatrzyło przepięknie zakomponowaną lampę Arco, a sybarycka pupa wygodne fotele Mr. Impossible, oczywiście Starcka.

Lampa Arco oczywiście, jako klasyk designu, kosztuje bimbalion. A konkretnie - 8500 zł. Wpisuję ją więc na listę: "zarobię na...", a póki co rozejrzałam się za modelami "inspirowanymi" czy też "nawiązującymi". Mamy całkiem sporo możliwości:

1. Opcja - Oryginał - 8-10 tys. zł

arco lamp, lampa z pałąkiem

Kosztuje od 8000 do nawet 10000 złotych. Na razie to dla mnie abstrakcyjna kwota. Ale jest to lampa powszechnie dostępna w polskich sklepach internetowych. Najtaniej chyba w ZoomZoom.

Więcej o lampie Arco można poczytać w Domosferze.

2. Opcja - Lampa Long z GlamStore - 1750 zł

lampa Long Glamstore

Widziałam na żywo. Prezentowała się lepiej niż słynna miska w ptaszki ;) Duża, efektowna. W Arco nie podoba mi się masywny marmur, który jest postumentem lampy. Tutaj mamy delikatną, naturalną podstawę, który sprawia, że lampa jest bardzo harmonijna. Jest też wersja chromowana za 1200 zł.

3. Opcja - Lampa inspirowana - 1399 zł

lampa inspirowana Arco

Dla mnie trochę za bardzo inspirowana. Tak inspirowana Arco, jak torby Jacykowa Louis Vuitton. Jak wiadomo, granica inspiracji jest bardzo cienka. Już wolę sformułowanie "w stylu", tak, jak w przypadku lampy z Glamstore, gdzie wiadomo, do czego nawiązuje, a jednak jest inna. Tutaj mamy nawet taką samą, ażurową górę w kloszu, jak w oryginale.

 

4. Opcja - Azzardo, model Gio - 580 zł

Azzardo Gio

Już jest sporo taniej, ale to tylko złudzenie. Wariacja na tematu Arco została tu sporo pomniejszona, a efekt nie jest już tak piorunujący. Ma tylko 168cm wysokości, czyli niewiele więcej ode mnie, a rozpiętość ramienia: 100cm. Dla porównania Arco ma 240 cm wysokości i 210 cm szerokości. Hm... zdecydowanie młodsza siostra, i to przyrodnia.


Widziałam też raz lampę w tym stylu w Leroy Merlin, niestety na stronie nie mogę jej znaleźć :(

Będę zwracać uwagę na te lampy, bo sądzę, że dobrze prezentowałyby się nad naszym stołem.

Kontakt:
danuu@gazeta.pl