RSS
wtorek, 24 sierpnia 2010
Fiesta Mexicana, czyli zaczeło się od niewinnego avocado

W sobotę poprosiłam Fasolkę by kupił avocado do zjedzenia w tygodniu. Ponieważ mnie jeszcze nigdy nie udało się dostać dojrzałego, miękkiego i pysznego avocado, pomyślałam, że jeśli kupi je w sobotę, to gdzieś w okolicach czwartku będzie można je zjeść. Ale Fasolka zaskakuje mnie swoim talentem do robienia spożywczych (i nie tylko) zakupów, kupił dwa znakomite i już dość miękkie "gruszki miłości" (znacie ten synonim?).

Niewiele myśląc, zaprosiłam moje koleżanki na małą meksykańską kolację, która przerodziła się w przyjęcie-OMG-ale-sie-narobiłam :) A zupełnie serio! Pomyślałam, że wrzucę tu moje ulubione i sprawdzone przepisy :) Przyjęcie się udało - jedynym zgrzytem były twarde jak podeszwa fajitas, ale porozumiałam się już z Ciocią-ekspertką-kuchenną, która wytłumaczyła mi, że raczej nie da się ich zrobić w domowych warunkach (potrzebny "restauracyjny" grill). Więc,

porada nr 1: nie próbujcie robić fajitas w domu - niepotrzebna trauma krojenia wołowiny;

porada nr 2: jednym z podstawowych składników kuchni tex-mex (bo tak naprawdę powinnam pisać) są limonki. Ale uwaga - ja po tym przyjęciu mam taki przesyt limonkami, że nie mogę patrzeć nawet na mojito, co oznacza, że naprawdę mi zbrzydły;

porada nr 3: jeśli będziecie kroić chilli lub jalapenos, uważajcie na dłonie. Mnie po 3 godzinach krojenia produktów na party, piekły opuszki palca wskazującego i środkowego;

porada nr 4: wróćmy do limonek - nie macie wrażenia, że niekiedy mają one smak, jak z fabryki? Jak to określiła ciocia: - Jeśli dodasz do dania skórkę z limonki, to tak jakbyś dodała mojego mydła w płynie. Dlatego - ostrożnie ze skórką z limonki - wieje fabryką ;)

OK, to teraz przejdźmy do meritum!

Menu na fajne przyjęcie meksykańskie:

- Tortilla chips solone z Lidla (są zdecydowanie tańsze niż wszystkie inne, a smakują wybornie. Średnia paczka kosztuje mniej niż 3 zł, więc to naprawdę dobra cena)

- Guacamole (przepis poniżej)

- Salsa pico de gallo

- Quesadillas

- sałatka z zielonej fasolki (według gości nr 1!)

- poncz arbuzowy z białym rumem

 

Gaucamole

1-2 avocado

dwa piórka papryki (krojonej wzdłuż)

dwa krążki chilli (krojonej w poprzek)

1-2 ząbki czosnku

1 łyżeczka drobno pokrojonej czerwonej cebuli

sok z limonki

sól, pieprz

To jedna z naszych ulubionych past. Do chipsów z tortilli pasuje niemalże jak pomidory do bazylii albo jabłka do cynamonu :)

Ja jej nie blenduję, rozgniatam najpierw dojrzałe avocado widelcem (na tyle dojrzałe, że robię to bez problemu), następnie dodaję pokrojoną bardzo drobno czerwoną cebulkę, paprykę zwykłą i chilli. Dodaję czosnek i sok z połowy limonki. Do tego sól, pieprz - jeśli nie jest wystarczająco "smakowe" dodaję jeszcze trochę czosnku. W niektórych wersjach przepisu jest jeszcze pomidor i kolendra. Pierwszego nie dodaję, bo za bardzo rozwadnia sos, drugiej - bo nie znoszę kolendry :)

Salsa pico de gallo

3  pomidory

2 krążki papryki chili (j.w.)

1/2 czerwonej cebuli

świeża kolendra

sok z limonki

2 łyżki oliwy z oliwek

sól i pieprz

Ta salsa nie jest dipem i nieco trudniej się ją nakłada. Ale też jest bardzo smaczna, zwłaszcza jeśli pomidory są dobre, mięsiste i intensywne. Podałam ją zarówno do chipsów, jak i do quesadillas.

Quesadillas

placki tortilla

starty żółty ser

pierś z kurczaka pokrojona w drobną kostkę, usmażona z mąką i przyprawą do kuchni meksykańskiej

pokrojone i usmażone pieczarki (jak wolicie - ja lubię w cienkie plasterki)

pokrojona w kostkę papryka

Bardzo proste danie, przypominające naleśniki. Fasolka wskazał quesadillas jako jedno ze swoich ulubionych dań i skaładnik obiadu idealnego. Praktycznie zawsze jadamy je z guacamole.

Na połowie placka kładziemy trochę sera (dobrze jest, jeśli w sklepie poprosimy o ser do zapiekania, bo tutaj pełni on funkcję sklejającą naleśni), dodajemy kurczaka, pieczarki i paprykę. Na to znów posypujemy trochę sera, żeby się dobrze skleiło. Składamy na pół i wrzucamy na patelnię - można na suchą, ja daję odrobinę oleju.

Smażymy dosłownie chwilkę!

Sałatka z zielonej fasolki

zrobiłam z tego przepisu, pomijając avocado i stosując zamiennik w postaci sera fetopodobnego Favita.

Poncz arbuzowy z białym rumem

Kupiłam 4,5 kg arbuza (akurat to była połówka jakiegoś giganta), wypestkowałam go (okropna robota!) i próbowałam zblendować. Niestety mój stary mikser zaczął wydawać dość przerażające dźwięki, więc chroniąc go przed spaleniem postanowiłam utłuc dziada pałką do ziemniaków. Pomógł Fasolka, bo jednak trzeba mieć przy tym trochę siły.

Zasypałam do 3 łyżkami cukru trzcinowego i wrzuciłam ósemki z 3 limonek. Wlaliśmy do tego całą butelkę rumu Liberte :)

Przyjęcie gotowe!

fiesta mexicana

Kapelusze miałam, serwetki kupiłam w Home&You, a naczynie do sosów i chipsów podarowała mi Mama :)

 

wtorek, 17 sierpnia 2010
Łódzkie smaki - knedle ze śliwkami podawane z młodą kapustą

Gdzieś między nowojorskim sernikiem a włoskim tiramisu przyszedł czas chwilę refleksji nad kuchnią typową dla mojego rodzinnego miasta.

Dopiero zastanawiając się nad charakterystyczną łódzką potrawą, uświadomiłam sobie, że byłam wychowywana w domu, gdzie gotowała głównie Babcia - z pochodzenia Leszczynianka. Mogę więc powiedzieć, że jeśli już, to chyba znam kuchnię z Wielkopolski. Ba, babcia mówiła na kromkę chleba "skibka", a ja dopiero niedawno dowiedziałam się, że ludzie tu w Łodzi, nie wiedzą co to znaczy :) Używała też "skurzawki", czyli ścierki do ścierania kurzu. Czy gotowała potrawy wielkopolskie? Trudno mi powiedzieć... pamiętam znakomite omlety i delikatne jak chmurka "jabłka w cieście", które różniły się od robionych przez mamę placków z jabłkami tym, że dodawało się do nich puszystą pianę z białek, a z jabłek robiło się krążki z dziurką w środku. Pycha!

Ale - wracając do łódzkich smaków. Ktoś powiedział mi, że typowo łódzkim smakiem są knedle ze śliwkami podawane z młodą kapustą na ostro! "Jak to możliwe?!" - pomyślałam i wzięłam się do pracy!

młoda kapusta

Zaczęłam od młodej kapusty... by za chwilę z przerażeniem odkryć, że więcej nie zmieści się w garnku:

młoda kapusta

A chwilę później powstały knedle:

knedle ze śliwkami

I efekt końcowy! Przyznam się szczerze, że początkowo bałam się nawet położyć je na jednym talerzu. Ale gdy spróbowałam słodkich knedli i słono-słodkiej kapusty - oniemiałam! Okazało się przepyszne! Fusion prosto z robotniczego stołu łódzkiej włókniarki z przełomu wieków! Polecam gorąco!

knedle ze śliwkami z młodą kapustą

Młoda kapusta:

1 główka niedużej, młodej kapusty, poszatkowana

1 średnia cebula

1 marchewka

garść koperku

sok z połowy cytryny

sól, pieprz na oko ;)

cukier - szczypta

słodka papryka w proszku - szczypta

W garnku z grubym dnem (ja mam z teflonowym) szklimy cebulkę na maśle, by miała apetyczny aromat. Dodajemy kapustę i dolewamy trochę wody. Kiedy kapusta zrobi się taka trochę przezroczysta dodajemy startą na dużych oczkach marchewkę. Gotujemy, aż składniki będą miękkie. Doprawiamy sokiem z cytryny, solą, pieprzem, cukrem i papryką. Są też tacy, którzy dodają Vegetę lub Ziarenka Smaku. Na koniec dodajemy koperek i jeszcze chwilę gotujemy.

Knedle:

ziemniaki gotowane poprzedniego dnia, przeciśnięte przez praskę (lub przywiezione od Mamy, które je zmieliła maszynką :D )

na oko

mąka pszenna i ziemniaczana - pół na pół

jedno jajko

trochę soli

śliwki nakrojone do połowy i odpestkowane

cukier wymieszany z cynamonem

Zagniatamy ciasto, by było dość sztywne, ale też lepkie. Formujemy wałek, który powinien mieć po przekrojeniu promień ok. 4 cm. Kroimy na 1,5 cm plastry. Z plastra formujemy koszyczek, do którego wkładamy śliwkę i cypiemy do niej pół łyżki cukru, wymieszanego z cynamonem. Zalepiamy.

Na gotującą wodę wrzucamy knedle, czekamy aż wypłyną i gotujemy jeszcz 5 minut na małym ogniu.

Włala!

 

czwartek, 12 sierpnia 2010
Z cyklu: ładne, niefunkcjonalne

Gdy zobaczyłam wczoraj tę podłogę po prostu odjęło mi mowę! Jest cudowna :) Wykładzina w plan Manhattanu! Od razu weszłam na maps.google sprawdzić, czy nie udaje mapy, ale nie - wszystko się zgadza!

wykładzina amber komfort

Wykładzina Amber, sklepy Komfort, cena: 34,99 zł/m2

Szkoda, że ta jedna z najciekawszych wykładzin, jakie widziałam, jest biała. Nadaje się więc chyba tylko pokoju gościnnego u osób nietowarzyskich :)

Wrzucam ją więc do kategorii "ładne, ale niefunkcjonalne". A szkoda! Zastanawiam się jakby taka wykładzina wyglądała na ścianie? Od razu przypomina mi się wspomnienie z dzieciństwa, gdzie u mojej koleżanki z podstawówki w salonie ściany były wyłożone szarą wykładziną.

P.S.: Już jutro (mam nadzieję) rozbudowany wątek o tym, jak zrobić (w miarę sprawnie) meksykańskie przyjęcie :)

amber komfort

Źródło: sklepy komfort

 

Kontakt:
danuu@gazeta.pl