RSS
wtorek, 25 sierpnia 2009
Dlaczego ludzie nie sprzątają?

Rozmawiałam dziś z Dorotą o pewnym fenomenie, jaki obie zauważyłyśmy - o dziwnej, choć może naturalnej, ludzkiej skłonności do życia w brudzie. I mówię tu o rozmowie z osobą, która na lodówce ma magnes: "Nudne kobiety mają idealny porządek w domu" (popraw mnie, Dorota, jeśli coś przekręciłam ;p) z drugą osobą, która również do pedantów nie należy. Natchnęła nas ta myśl podczas oglądania różnych ofert mieszkaniowych - ot, w wolnej chwili. Na zdjęciach, które są przecież zachętą do kupna mieszkania widać niepochowane pranie, rozłożone prasowanie, nieumyte blaty w kuchni itp. Co bysrzejsi mogą zauważyć nieopróżnione popielniczki (oho! w tym mieszkaniu może śmierdzieć petami!), ususzone kiwaty (wentylacja?) o takich niuansach, jak grzyb w łazience nie wspominając.

Podobnie było w przypadku mojego mieszkania - jest to jednak kawalerka, sprzątanie nie powinno zajmować więcej niż jedno popołudnie, ale... no właśnie. W sobotę prawie spóźniliśmy się na ślub, ponieważ wzięłam się za szorowanie kuchenki. Pan Fasolka domył płytę, ale ileż to jest zakamarków, nie mówiąc o piekarniku i tych szczebelkach oddzielających palnik od garnków. To była MASAKRA! Z zasadzie nadal jest, bo dotychczas udalo mi sie umyć, a raczej - zeskrobać, jakieś 30 proc. tej kratki. Nie była myta chyba od czasów, gdy ta kuchenka się pojawiła w tym mieszkaniu (a może być starsza ode mnie). Stary, zaschnięty brud po psiknięciu Cilit na tłuszcz ładnie schodzi, ale skrobać trzeba. Robota straszna i męcząca. Nie mówiąc o tym, że tłuszcz się obrzydliwie klei. Zresztą - uwieczniłam ten moment na zdjęciu:

 

piątek, 21 sierpnia 2009
BŁP - bardzo ładna pościel

Szukam narzuty na łóżko i czegoś na 'szezlong'. Chciałabym, żeby kosztowała mniej niż 400 zł, bo to lekka przesada. Znalazłam bardzo fajną stronę z rzeczami do domu, w przystępnych cenach. Narzuty w moim kolorze nie ma, ale znalazłam piękną pościel!

źródło: http://www.decorador.pl/

Do tego krwistoczerwone prześcieradło i idealny zestaw kolorostyczny do pokoju :)

wtorek, 18 sierpnia 2009
Udekoruj to

Kamila wyciągnęła mnie wczoraj do sklepu, o którym dotychczas tylko słyszałam - Black Red White Dodatki. Byłam dość sceptycznie nastawiona, ponieważ nie lubię stylu mebli z tegoż sklepu - po pierwsze większość proponowanych zestawów sprawia wrażenie zbyt dużych i ociężałych (przynajmniej w stylizacjach, których używa się w gazetkach reklamowych), a poza tym mają absolutnie nieadekwatny stosunek ceny do jakości.

Jednak sklep z dodatkami bardzo mnie mile zaskoczył. Jest duży i pełen bardzo ładnych przedmiotów: od wazonów dekoracyjnych i (akurat wątpliwej urody) rzeźb i durnostojek, przez zestawy stołowe, akcesoria kuchenne, pudła i pojemniki, aż do pościeli i lamp. W sklepie jest naprawdę spory wybór - np. kilkanaście zestawów pojemników na produkty suche w kuchni. Kamili podobały się m.in. takie (szczególnie ten na ciastka):

źródło: http://sklep-dodatki.brw.com.pl 

Nam obu bardzo spodobał się oldchoolowy, ale niestety niepasujący do naszych szafek zestaw:

Ale ten byłby już OK:

I jeszcze pościel:

wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony sklepu: http://sklep-dodatki.brw.com.pl

Naprawdę jestem gotowa z czystym sumieniem polecić ten sklep. Wybór artykułów jest spory, ceny - no cóż, mogłby być niższe, produkty są nieco bardziej fikuśne niż podstawowe rzeczy oferowane przez IKEĘ. Na pewno jeszcze tam wrócę!

 

wtorek, 11 sierpnia 2009
Popołudnie w kinie

Dzisiaj po pracy spotkaliśmy się w kinie. Nie byliśmy ani na filmie, ani na randce. Poszliśmy do zaprzyjaźnionego kina Charlie, bo okazało się, że mają pokaźne archwium plakatowe. Pracujący tam Piotr zgodził się, byśmy poszukali czegoś na nasze wielkie jak w fabryce ściany w pokoju. Przerażenie, jakie dopadło mnie w chwili, gdy zobaczyłam wielki stos pozwijanych w rulony plakatów, trudno opisać. Ale rzeba było zabrać się do roboty.

Plakaty filmowe okazały się kompromisem między tym, co ja chciałam powiesić na ścianie (notka niżej), a tym, jak (negatywnie) Pan Fasolka na tę propozycję zareagował.

Wzięliśmy się więc do roboty, obierając dwa kryteria: ilustrowany film musiał być fajny oraz plakat powinien pasować stylizacją i kolorystyką do naszych założeń. Wybraliśmy kilkanaście.

W pokoju powiesiliśmy Volver i Vicky, Cristinę i Barcelonę - Pan Fasolka nie dał się przekonać na Złe wychowanie , choć właśnie ten plakat najlepiej by konweniował.Przy wejściu do pokoju, na tej ścianie co drzwi wisi film z reedycji Hair.

W korytarzu, na wprost wejścia wisi wielki wydruk filmu pod znaczącym tytułem "Królowie nocy" :), a w kibelku... Borat. Tak, myślę, że twórcy tej komedii byliby z nas dumni.

 

Plakaty są super jeszcze z innego powodu: pozwoliły nam zasłonić nieestetyczne ubytki w ścianach :)

środa, 05 sierpnia 2009
Plakat do pokoju

Olbrzymie ściany w pokoju domagają się dekoracji. Od tygodnia nie możemy się zebrać z Tomkiem by wybrać zdjęcia do pięciu ramek z Ikei, które kupiliśmy. Dzisiaj w wolnej chwili zaczęłam szukać niebanalnych plakatów (Most Brooklynski jest piękny, ale dość wyświechtany). Moją uwagę przykuły prace Stefana Lachwara, plakacisty ze Śląska. Bardzo cenię sobie prosty pomysł, umiejętność wykorzystywania znanych motywów w nowych formach i coś, co chyba nazwałabym zapalającą się żarówką w mózgu, w chwili artystycznego uniesienia :)

http://www.strefart.pl/

Więcej prac S.Lechwara tu

Kolorystyka plakatów idealnie wpasowuje się w założoną paletę barw w naszym sypialno-living roomie :)

 

wtorek, 04 sierpnia 2009
Gotowanie na ekranie

Cudowną lodówką cieszę się już od 10 dni. Szafą - od 9 :(

Oddaję się już swojemu ulubionemu zajęciu, czyli gotowaniu. Pierwszym daniem przygotowanym w nowym lokum była zupa kalafiorowa - nawet cały wielki gar. Garnki mam trzy - jeden mały rondelek, jeden bardzo nieporęczny garnek, w którym moja mama trzymała zsiadłe mleko i olbrzymi sagan, w którym można by ugotować grochówkę dla batalionu wojska. Jako że nie używałam wcześniej tych garnków, nie mam za grosz wyczucia ile czego z tego wyjdzie.

Ponadto zrobiłam już pierwszy zapas na zimę - jako że oboje uwielbiamy żółtą fasolkę i przecież mamy ogromny zamrażalnik, postanowiłam zamrozić cztery porcje na złe czasy. Kupiliśmy w tym celu woreczki strunowe Jan Niezbędny i - niczym Perfekcyjna Pani Domu - obgotowałam fasolę, wystudziłam, wytarłam w papierowy ręcznik, włożyłam do woreczka, wpisałam datę zamrożenia i schowałam do zamrażarki :)

Wczoraj robiłam placki cukiniowe, bo dopiero dziś odkryłam dwa całkiem smakowicie wyglądające przepsy Pascala:

http://poprostugotuj.pl/index.php?page=11&recipe=456

http://poprostugotuj.pl/index.php?page=11&recipe=251

 

I dodatek :) Tylko dzięki niej nasze życie stało się dużo prostsze :)

model LG GR-B399PLQA - cichutka, wygodna i piękna :)

Kontakt:
danuu@gazeta.pl