RSS
czwartek, 28 czerwca 2012
Willy Wonka atakuje, czyli jak przez dwa dni byłam w niebie!

Na Dzień Dziecka dostałam fantastyczny prezent! Udział w dwudniowych warsztatach czekoladowych organizowanych przez jednego z największych producentów czekolady dostarczanej cukiernikom!

Okazuje się, że ogromna, międzynarodowa firma Barry Callebaut ma w Łodzi swoją jedyną w Polsce fabrykę czekolady. I nikt o niej nie wie! Wśród znajomych mam opinię dobrze poinformowanej, ale o tym, że mamy tu fabrykę czekolady nie wiedziałam! I większość moich znajomych też nie!

Mają tam też fantastyczne centrum szkoleniowe - prawdziwy raj czekoladą płynący i to dosłownie! Przez dwa dni razem z moją koleżanką Moniką, ekspertką od cukiernictwa i autorką bloga GastronomyGo wyrabiałyśmy trufle, praliny, piekłyśmy brownies, uczyłyśmy się robienia dekoracji z czekolady i delikatnie mieszałyśmy musy! BAL!

Szkolenie było co prawda dla profesjonalistów i obok nas pracowali szefowie kuchni, ale byłyśmy zupełnie dzielne i dawałyśmy radę! Zresztą Monika pracuje w branży, a ja to wiadomo...
Prowadzący warsztaty bardzo pochwalił naszą pralinę na bazie białej czekolady z malinami, miętą i zielonym pieprzem :)

Na koniec musiałyśmy przygotować trzy talerze z naszymi dziełami. Moim nr 1 był talerz o roboczej nazwie Mono-Czeko, gdzie zrezygnowałyśmy z jakichkolwiek barwnych dekoracji:


brownies trufla mus

Z tyłu, z lewej strony - brownies z płynnym środkiem! Pycha! Obok z tyłu gwiezdny mus - na dole płynne nadzienie na bazie piwa, wyżej mus z białej czekolady z imbirem, a na górze mus karmelowo-orzechowy.

Na pierwszym planie przepyszna pralina pomarańczowa z chrupkami obsypana kakao, podana na ZIEMI ;) waniliowej (wiem jak się robi tę pyszną ziemię na której eleganckie lokale serwują np. lody). Pralinę zdobią rurki zrobione przeze mnie!

ozdoby z czekolady

Nie jest to łatwe!

Bardzo cieszę się z udziału w tych warsztatach, nawet jeśli nie będę formować pralin w domu, to wiedza o właściwościach różnych rodzajów czekolady, łączenia ich z owocami, alkoholem i innymi dodatkami jest bardzo przydatna! Zwłaszcza, że musy są ultraszybkim, a bardzo efektownym sposobem na deser dla gości.

Więcej zdjęć i dalszy ciąg relacji, a także prezentacja naszej pracy - już niedługo!

wtorek, 12 czerwca 2012
Jak dobrać zasłony do wnętrza?

Przede wszystkim nie ma się co spieszyć. Jak widać na zdjęciach poniżej (i w archiwum bloga ;)) u nas teraz wiszą zasłony "po starszym bracie", lekko przykrótkie tkaniny z zeszłego mieszkania. Umówmy się - zasłony to nie lada wydatek, zwłaszcza, gdy pomieszczenie mierzy 308 cm. Jest dość niezbędny gdy mieszka się na pierwszym piętrze, z widokiem na skwer, w którym ludzie wyprowadzają psy. A jak wyprowadzają - to z nudów się gapią. Rozumiem to, sama się gapię.

Pierwsze naprawdę gorące dni, pod koniec kwietnia, uświadomiły nam, jak pilnie potrzebujemy zasłon. Zamówiłam więc szyny, bo nie lubię karniszy i powiesiliśmy to, co mamy.

Wizyta Cioci była bodźcem do poszukiwań nowych zasłon. Dość szybko ustaliłyśmy wzory do jadalni i sypialni i dziś przyszli przedstawiciele studia na pomiary. Okazało się, że tkanina, którą wybrałyśmy do sypialni kosztuje... 525 zł za metr bieżący, przy szerokości 140... nie trudno więc policzyć, że koszt uszycia z niej zasłon do pomieszczenia szerokiego na 5 m, a wysokiego na 3, znacząco przekracza granice zdrowego rozsądku.

Pozostajemy więc przy tkaninie do jadalni - będzie to wzór w stylistyce op-art, trochę nawiązujący do lat 60., ale nowoczesny i młodzieżowy. Lekki połysk wzoru i nieskazitelna biel tła nadają cień elegancji, na tyle, na ile jest to potrzebne. Wybrałyśmy kolor seledynowy, który w zależności od pory dnia jest bardziej niebieski, bardziej szary albo bardziej zielony. Z tej samej "rodziny" tkanin uszyjemy też różowe poduszki na nową sofę, która pojawi się niebawem ;)

 

zasłony, op-art, wzory

Materiały promocyjne filmy PolDekor
 

Wzór, który pojawi się u nas, to te falujące linie jak na poduszkach. Jestem pewna, że będą pasować do całości :)

Kontakt:
danuu@gazeta.pl