RSS
środa, 23 maja 2012
Mniejszy pokój - dobijamy do brzegu

Od jakiegoś czasu mamy już komplet lamp sufitowych w mieszkaniu. Brakuje tylko kinkietu w łazience. Ale w sumie kącik umywalkowy w łazience mamy od niedawna, więc nie panikuję. Długo zastanawiałam się nad lampą do części jadalnej, aż w któregoś razu po prostu spodobała mi się olbrzymia, druciana kula. Pomyślałam, że ma jajo, a do tego, jak na swoje gabaryty, jest dość neutralna. Nabyłam więc i całość prezentuje się tak:

lampy w pokoju

Na zbliżeniu jest bardziej okazała. W ogóle na tym zdjęciu wygląda jak jakiś kosmiczny księżyc:

(uwielbiam popołudniowe słońce w naszej jadalni!)

lampa z Leroy Merlin

Nową lampę mamy też w sypialni. Kupiłam tę, koło której chodziłam od miesięcy i wciąż się wahałam. Teraz nie żałuję. Wciąż zastanawiam czy bardziej kojarzy mi się z meduzami czy z transparentnymi krabami z "Piratów z Karaibów":

żyrandol transparentne klosze

 

I jeszcze jedna nowość - wieszaczki z Oh Deer w kuchni. Idealnie sprawdzają się jako nośniki ścierek i mojego fartucha. Pasują tu, choć miały być w łazience.

oh deer wieszaki

I jeszcze ukłon w stronę Olgi i jej bloga. Wczorajsza poranna prasówka przy śniadaniu. Czytam tekst z Dziennika Łódzkiego:

ja: - Hmmm... Biednych z centrum Łodzi przeniosą na obrzeża....

Fasolka: Ja się nigdzie nie ruszam!

piątek, 18 maja 2012
Klamka zapadła, czyli rzecz o szczęściu

To jedna z tych historii, które mogą opowiadać ludziom jako przykład na bardzo uproszczoną teorię karmy. Staram się być dobrym człowiekiem, bo wierzę, że dobre uczynki wracają, a knowania i złorzeczenia nawet z podwójną mocą. 

Początek tygodnia był dla mnie bardzo udany jeśli chodzi o dobre uczynki, ale nie sądziłam, że "nagroda" przyjdzie tak szybko!

Nieposiadanie w domu klamek jest dosyć uciążliwe. Posiadanie pięknych drewnianych drzwi również, ponieważ absolutnie nie pasują do nich plastikowe klamki z Castoramy. Przed remontem w dwojgu drzwi (wierzycie, że to jest poprawna odmiana?!) były oryginalne klamki mosiężne z lat '30, w pozostałych - dokupywane przez lata randomy.

Moja mama, kobieta władcza i zdecydowana, przy każdej możliwej okazji suszyła mi głowę "Kupcie te klamki, co to za dom bez klamek, jak w wariatkowie, okropieństwo, tak nie można" i tak dalej, i tak dalej. Ale my byliśmy (nie bez powodu) oporni.

Chcieliśmy mieć ładne mosiężne klamki pasujące do drzwi. Najpierw zrobiłam rozeznanie w marketach budowlanych, ale szybko wiedziałam, że nic tam po mnie. Poszłam do specjalistycznego sklepu z klamkami. Tam za podobną do oryginału miałabym zapłacić 170 zł za parę! A ja potrzebowałam 3 pary! W międzyczasie, podczas cotygodniowych zakupów warzywnych na Bałuckim zaglądałam na pchli targ w poszukiwaniu "moich" klamek.

W końcu - nomen omen - klamka zapadła! Napiszmy ogłoszenie, że szukamy takich klamek. Impulsem były drzwi, takie jak nasze, postawione koło śmietnika. Zabolało mnie serce, gdy je tam zobaczyłam i pomyślałam, że poprzedni właściciel na pewno wstawi  w miejsce pięknych, starych, drewnianych drzwi, castoramowe arcydzieło sztuki stolarskiej. O ile stolarze robią w paździerzu.

Ale skoro wyrzucił drzwi bez klamek, to być może klamki ma i chce się ich za odpowiednią sumkę pozbyć. Wywiesiliśmy ogłoszenie na obu klatkach naszej kamienicy, a dodatkowo wrzuciliśmy ogłoszenia na Facebooka. Znajomi lekko kpiących tonem nie wróżyli naszej akcji sukcesu.

Aż tu dzisiaj nagle, obudził Tomka domofon! Sąsiadka z drugiej klatki przyznała, że ma takie klamki i z chęcią nam je sprzeda. TADAM! Cuda się zdarzają!

mosiężne klamki

5 par pięknych mosiężnych klamek, do kompletu do naszych drzwi, wszystkie z okrągłymi szyldami! Pełnię szczęścia zapewniła również okazyjna cena wymarzonych klamek. 

Po raz kolejny sprawdziło się moje głębokie przekonanie, że wszystko jest możliwe i warto wierzyć nawet w coś, co pozornie nie ma szans powodzenia. A także drugie - że dobre uczynki wracają. Mam pewien typ o co mogło chodzić, a klamki są znakomitym prezentem w ramach podziękowania. Thanks!

Kontakt:
danuu@gazeta.pl