RSS
piątek, 27 kwietnia 2012
Mediolan designem stoi cz.2

Tak, jak obiecałam, skrót łazienkowy to nie koniec historii z Mediolanu. Teraz czas na kuchnie! Tu również widać bardzo wyraźne trendy: drewno jest absolutnie wszędzie!

drewniana kuchnia zioła

Najczęście połączona,tak jak na zdjęciu, z apetyczną zielenią.

Wracają też piony. Po latach dyktatury poziomu, szerokich szuflad i dużych szafek, teraz coraz częściej widać klasyczne "sześćdziesiątki".

drewniana kuchnia

Kolejna naturalna propozycja.

Kiedy jesteśmy już przy powrocie do natury, warto wspomnieć o innym, ciekawym trendzie. Coraz częściej w bezpośrednim sąsiedztwie otwartych kuchni stoi stół. Tak, zgadza się, nie mikro-niewygodny-barek z chybotliwymi hokerami, ale właśnie klasyczny, duży stół z krzesłami. Idea ponownego jednoczenia domowników przy stole bardzo mi pasuje!

stół drewniany nowoczesny

Zabawne drewniane stołki i ciekawy stół - drewna nie poddaje się obróbce, a łączy z nowoczesnym, szklanym blatem.

Na EuroCucinie, czyli części poświęconej kuchniom, można było też podziwiać piękne lampy, w tychże kuchniach prezentowane. Ja po raz pierwszy widziałam na żywo "kaboszkę". Jest naprawdę przepiękna:

caboche lamp

Ale moje serce zdobyły lampy zrobione z... garnków! Oczywiście świetnie nadają się do kuchni:

lampy z garnków

I jeszcze drugie ujęcie tego bardzo ciekawego stoiska:

lampy z garnków

Tak, to skrzynki z prawdziwymi pomidorami! :)))

A już w następnym odcinku - kilka słów o technologiach i nowoczesnym sprzęcie kuchennym

wtorek, 24 kwietnia 2012
Mediolan designem stoi cz.1

W zeszłym tygodniu miałam okazję być w Mediolanie na iSaloni - największych w Europie targach designu. Przyznam szczerze, że kilka razy szczęka mi opadła. Niestety byłam tylko dwa dni, dość dokładnie obejrzałam EuroCucinę, czyli targi kuchenne, Salone Internazionale del Bagno - czyli część poświęconą łazienkom oraz dwa pawilony światowego "drobnego designu" - mebli i dodatków. 

Dzisiaj skoncentruję się na łazienkach. Rozbawiło mnie trochę, że tak, jak w modzie, tak i w designie trendy są tak wszechobowiązujące. Niemalże na każdym stoisku można było zobaczyć wolnostojącą wannę z kompozytu. O ile, w designie mniejszym widać jeszcze pokłosie kryzysu i meble oraz akcesoria są przynajmniej na pierwszy rzut oka - skromne w formie (ceny i wykorzystane szlachetne materiały to zupełnie inny temat), tak w łazienkach, czy raczej pokojach kąpielowych stawiamy na luksus w czystej formie. Specjalnie napisałam "pokoje kąpielowe", bo w jaki sposób upchnąć wolnostojącą wannę do typowej łazienki w niemniej typowym polskim M-3.

wanna wolnostojąca kompozyt

Wanna z kompozytu firmy Mastella

Nie przekonuje mnie koncepcja wanny w sypialni! Przepiękne stoisko miała firma Altamarea, która pokazała niezwykle klimatyczne stylizacje:

altamarea wanna wolnostojąca

 

Ciągle zastanawiam się nad tym czy wanny w korianu osiągną masowy sukces. Raczej nie, tak, jak się to stało w przypadku blatów kompozytowych - na pewno przeszkodą w trafieniu pod strzechy będzie cena materiału. Druga sprawa, o czym już pisałam - wciąż niewiele jest w Polsce łazienek, gdzie taka wanna prezentowałaby się w pełnej okazałości. Ale trzeba przyznać, że kompozyt daje nieograniczone możliwości jeśli chodzi o kształt wanien - i to najbardziej mi się podoba!

wanna wolnostojąca kompozyt

Nie brakowało też propozycji "na bogato" - coś dla tych, którym kryzys niestraszny:
wanna wolnostojąca z kamienia

 

Oprócz wanien, zwróciłam uwagę na umywalki na postumentach. To kolejny element dobrze wyglądający w dużej łazience. Niektóre były naprawdę niezwykłe:

kolorowa umywalka na postumencie

I kolejny projekt, np. do klubu albo restauracji (studio Nespoli e Novara):

nespoli e novara umywalki

nespoli e novara umywalki

c.d.n.

poniedziałek, 09 kwietnia 2012
Jak Wielkanoc, to jaja faszerowane!

Ostatnie 3 tygodnie były dla mnie bardzo trudne. Najpierw niewiadoma wynikająca z setek tysięcy kilometrów oddalenia i kłopotów z komunikacją, potem niespodziewana i niezbyt przyjemna podróż do naszych zachodnich sąsiadów, aż w końcu organizowane na ostatnią chwilę święta - nieco z przymusu spędzane w domu. Ale nie ma tego złego! Mieszkanie lśni, lodówka się nie domyka, bo przecież każdy, kto przychodzi, przynosi coś DO JEDZENIA :) no i pełen chillout, z przyjemnym, choć dawno nie odczuwanym "nie-muszę-nic".

O organizacji świątecznego śniadania w niedzielę, dowiedziałam się w zasadzie w piątek. Z pomocą przyszła mama, która zapewniła wędliny, pasztet z pieczarek no i absolutny, świąteczny "must have" - sałatkę jarzynową. Była tak kochana, że dodała piękny, zielony, mrożony groszek, a nie jego pokraczną, siną odmianę z puszki.

Ja upiekłam sernik, tym razem nie ten-który-zawsze, ale czekoladowy "wypas" z Moich Wypieków oraz zrobiłam zupełnie nowe jajka faszerowane - zjadł nawet Fasolka, powiedział, że pyszne, po czym dowiedział się, że w jajach jest łosoś i czar prysł. Nie tknął już żadnego! Ech, jak z dzieckiem...

jaja faszerowane smoked salmon deviled eggs

Na zdjęciu widać także jaja faszerowane przyniesione przez Fasolkową mamę: z pancettą i szczypiorkiem.

W moim domu, z reguły robiło się bardziej skomplikowaną formę jajek faszerowanych - farsz stanowiło nie tylko żółkto, jak w tym wypadku, ale i białko, a całość serwowano w skorupce z ugotowanego jajka. Wymagało to wprawy, by przeciąć skorupkę, nie zniszczyć jej podczas wydłubywania białek, a potem jeszcze włożyć do niej jajeczną pastę. Całość posypywało się bułką tartą i przysmażało na patelni. Takie jaja są naprawdę pyszne, ale wymagają zdecydowanie więcej czasu i atencji. Nie do wykonania podczas organizacji Wielkanocy Last Minute. Dlatego podaję przepis na te, które zrobiłam tym razem: jaja faszerowane z łososiem i szczypiorkiem:

Amerykańskie Deviled Eggs z łososiem:

4 jaja

1/4 kubka śmietany (ja używam zawsze kremówki, ale myślę, że może być też jogurt dla odchudzających się)

30 g białego serka kanapkowego (ja wzięłam twaróg zmielony z wiaderka, bo zostało mi z sernika, 30 g - to mniej więcej pełna łyżka)

1 łyżka majonezu

pół łyżki soku z cytryny

łyżka pokrojonego drobno szczypiorku

50 g łososia wędzonego

sól, pieprz

Jaja gotujemy na twardo, czekamy aż przestygną, obieramy, kroimy wzdłuż. Wyjmujemy delikatnie żółtko, wrzucamy do misy blendera. Dodajemy śmietanę (jogurt), serek, majonez, sok z cytryny, szczypiorek i łososia. Blendujemy tylko chwilkę, żeby składniki się połączyły, ale nie zblendowały na jednolitą masę - mnie się udało idealnie - szczypiorek "pozostał sobą", widać było drobinki łososia.

Białka układamy na misce, prószymy świeżo zmielonym pieprzem i solą. Masę przekładamy do rękawa cukierniczego i wyciskamy do białek - to wersja świąteczna. W wersji "codziennej" można przełożyć farsz łyżeczką, uważając by nie uszkodzić białek.

Nie soliłam farszu, bo łosoś jest słony, zwolennicy mocniejszych smaków mogą dodać pieprzu lub ostrej papryki. By było już bardzo odświętnie, można jeszcze na górę położyć kawior z łososia - ja ułożyłam "różyczki" z wędzonych plastrów.

Kontakt:
danuu@gazeta.pl