RSS
piątek, 16 kwietnia 2010
Trochę pozytywu w tym negatywnym świecie

Oczywiście, że żyję tragedią w Smoleńsku, trudno nie przejmować się tymi wszystkimi - ludzkimi - historiami o ósemce dzieci marszałka Putry, o kolczykach z pereł, które podarowała przyjaciółce Krystyna Bochenek, o miss Politechniki - Justynie Moniuszko, o pilocie, który zawsze spieszył się do dzieci... Szczerze mówiąc spory polityczne, Wawele, stadiony itp. wyjątkowo mnie drażnią.

Ale nie o tym... jakiś czas temu otrzymałam telefon od bardzo miłej pani ze sklepu Decorador. Powiedziała, że przeczytała na blogu moją historię i perypetie związane z pościelą w ptaszki. Przyznała, że była w szoku (zapewniam - ja też) i bardzo zmartwiła się, że nie udało się sfinalizować tej transakcji, szczególnie, że chodzi o ich flagowy produkt - kolekcję Birds.

Dodała, że udało jej się znaleźć egzemplarz tej pościeli i że chciałaby - w ramach zadośćuczynienia - przesłać mi ją w prezencie. Tak też zrobiła! I w dodatku dostałam gratis w postaci płóciennej torby z tejże kolekcji, którą szybko przerobiłam laundry bag i wygląda pięknie. Pościel wygląda tak, jak powinna, czyli:

Tak więc mogę śmiało przyznać, że Decorador w iście światowym stylu zrekompensował moje nerwy. Miło mi, że ktoś się zreflektował i zachował tak, jakbym tego oczekiwała od wszystkich polskich firm.

czwartek, 08 kwietnia 2010
I po świętach

Nie przepadam za Wielkanocą - jakoś nie czuję klimatu tych Świąt, nie lubię ozdób wielkanocnych, nie specjalnie smakuje mi typowe, świąteczne jedzenie.

Jednak w tym roku po raz pierwszy byłam w pełni odpowiedzialna za współorganizację. Zobowiązałam się do upieczenia ciasta. Pierwszym z nich był sernik na modłę nowojorską z przepisu Cioci z Ameryki!! THX!! Wyszedł mega... tak pyszny, że nie dotrwał do Świąt i jak tylko zawiozłam go do rodziców w sobotę, pochłonęliśmy go w całości. Podałam go z musem limonkowym, który został mi po tarcie z przepisu Marty Gessler. Słodko-słony, puszysty sernik z kwaśnym musem limonkowym - to było coś.

Na kwaśność postawiłam też w przypadku drugiego ciasta, czyli mazurka pomarańczowego z marcepanem, z przepisu Dorotus z mojewypieki.blox.pl Sama przygotowałam konfiturę pomarańczową do tego ciasta, ale muszę przyznać, że Fasolka dzielnie starł skórkę z pomarańczy i cytryny. Tarcie na tarce - zdecydowanie nienawidzę i cieszę się, że Fasolka mnie w tym wyręcza. Gdy był w pracy podczas robienia tarty limonkowej myślałam, że skończę żywot nad skórką z trzech limonek. A tarkę mam nową, ostrą i dobrą.

Niestety nie zdążyłam obfotografować sernika, bo zniknął naprawdę w ekspresowym tempie. Chciałabym podziękować moim przyjaciołom z Radogoszcza za udostępnienie kawałka blatu, piekarnika i anielską cierpliwość.

Zrobiłam za to mazurek-który-udaje-tartę-lub-odwrotnie :)

mazurek pomarańczowy tarta

Kontakt:
danuu@gazeta.pl