RSS
poniedziałek, 19 marca 2012
Migoczący przedpokój

Ostatnio sporo się działo w kwestii wykończenia mieszkania. Szczególnie przedpokój zyskał sporo na urodzie. Wreszcie udało się pomalować szafki i pawlacze - jest biało, czysto, minimalistycznie. Tata powiesił także "dyskotekową" lampę, o której pisałam tutaj, a która daje bardzo ciekawy efekt.

przedpokój lampa

Jestem bardzo zadowolona z tego, jak to wszystko wyszło. Lustro, które widać po prawej stronie już wisi na ścianie, ale po lewej stronie - między futryną, którą widać na pierwszy planie, a zamkniętymi drzwiami.

W miejscu, z którego robiłam zdjęcie, na ścianie wiszą moje dwa ulubione obrazki z Barcelony.

Barcelona obrazki grafiki malarstwo

Niezagospodarowana pozostaje ściana po prawej stronie, ale niestety jest to ścianka działowa z G-K, oddzielająca nas od sąsiadów, ale postawiona w chwili dzielenia naszego mieszkania na dwa mniejsze. Gdy wieszaliśmy grzejnik w łazience, przebiliśmy się na wylot do sąsiadów, stąd moja trauma i strach przed wbijaniem czegokolwiek w tą ścianę.

Tagi: zakupy
22:01, danuu
Link Dodaj komentarz »
piątek, 02 marca 2012
Jak nie umiem przystrajać stołu

Kiedyś, dawno temu, wypełniłam ankietę na stronie DUKI - jak często odwiedzam ich sklep, czy interesuję się wnętrzami, bla bla, bla. Gdy już totalnie o tym zapomniałam, okazało się, że zakwalifikowałam się do programu eDUKAtor stylu i dostałam w prezencie ozdobne łyżeczki do przystawek. Było też zadanie do wykonania - przygotowanie stylizacji stołu na przyjęcie. Czasu było sporo, ale mnie to akurat nie pomogło - mogę i lubię pracować pod presją czasu.

Zmartwiło mnie natomiast coś innego. O ile z opracowaniem menu nie miałam żadnego problemu, o tyle z koncepcją przybrania stołu już tak. I zdałam sobie sprawę, że ta część organizowania spotkań ze znajomymi u mnie naprawdę kuleje. Nie chodzi o to, że nie mam modnych, kwadratowych talerzy, czy obłych sztućców V&B, ale o to, że w tej sytuacji ujawnia się coś, czego na co dzień aż tak bardzo nie czuję - brak praktycznego zmysłu artystycznego. O ile wiem mniej więcej jakie style mi się podobają, z reguły umiem wybrać coś, co pasuje do reszty, o tyle, w kwestii tworzenia, widać, jak bardzo niedomaga moja prawa półkula, albo cały jej potencjał wykorzystuję w pracy.

OK, ale zadanie jest zadaniem i musi być wykonane. Postanowiłam więc zrobić coś "swojego", może nie najpiękniejszego, nie prosto z katalogu wnętrzarskiego, ale takiego 100 proc. ja. I oto efekt:

edukator stylu 2 DUKA

Być może, patrząc na zdjęcia mojej stylizacji, pierwszym skojarzeniem jest „kinderbal”.  Przygotowałam panna cottę z tapioki w foremkach w kształcie serc i zaserwowałam je w płaskich, różowych ramekinach z zimowej kolekcji DUKA.

duka ramekiny

 

Do panna cotty zaproponowałam cztery sosy. Pierwszy jest na bazie proszku z zielnej herbaty matcha (to zielone, to nie jest wasabi! J), drugi to sos waniliowy (żółty), trzeci -  domowa konfitura wiśniowa, a czwarty to propozycja dla odważnych, bo na wytrawnie - pesto z pieczonych buraków. Tutaj trochę się spieszyłam, zależało mi głównie na efekcie kolorystycznym.

duka


Do tego  fondue, serwowane w zestawie w kształcie serca, z walentynkowej kolekcji DUKA. W tym przypadku zrezygnowałam z tradycyjnych owoców na rzecz... bajecznie kolorowych bezików, które upiekłam sama i podałam na stół w przesłodkiej puszce ozdobionej zabawnymi cupcake’ami.

duka bezy fondue

Tak właśnie wyglądała moja konkursowa stylizacja. Domyślam się, że poziom konkursu będzie wysoki i w tej materii nie mam żadnych szans, ale i tak bawiłam się znakomicie :)

Kontakt:
danuu@gazeta.pl