RSS
wtorek, 30 marca 2010
Antycypacja prezentu na poprawę humoru

Tak wczoraj wieczorem podsumowałam wydarzenia popołudnia. Po pracy kupiłam fantastyczną książkę kucharską Marty Gessler (to tak w ramach solidarności z siostrą-kopciuszkiem, podczas gdy druga siostra szaleje w TVN w najlepszym czasie antenowym).

Marta Gessler Kuchnia Marty Kolory smaków

Źródło: merlin.pl

Jak to w przypadku każdej książki kucharskiej bywa - są i przepisy dość bzdurne (np. na puree ziemniaczane albo gruszkę z camembertem), jak i genialne. Nie mogę się doczekać momentu, kiedy wypróbuję wszystkie ciekawe zupy-kremy.

Ale, ale... wróciłam do domu, ogarnęłam się i już miałam zacząć przeglądać mój najnowszy nabytek, gdy usłyszałam głosne pukanie do drzwi. Na klatce stała dwójka policjantów - dzielnicowa i policjant z pobliskiego komisariatu. Niestety moja sąsiadka-wariatka znów się aktywowała i znów przeszkadza jej, że przesuwamy zasłony po 22.

Usłyszałam też, że jestem nieuprzejma dla sąsiadów z IX klatki. Bardzo mnie to zdziwiło, gdyż używam wyłącznie VIII klatki, a sąsiadów z IX najzwyczajniej w świecie nie znam.

Porozmawiałam sobie z policjantami chwilę, konsensus był następujący: "Świrów nie brakuje, a może jakbym była dresiarą, to nikt by na mnie donosów nie pisał".

Ostatnio mamy z Fasolką tyle pracy, że nawet nie zapraszamy znajomych, a ja nie mam czasu na blog. Więc hałasować też nie mamy czasu.

Na szczęście na skołatane nerwy pomogła książka "Kuchnia Marty. Kolory Smaków" z apetycznymi przepisami i przepięknymi zdjęciami. Polecam każdemu! Ja swoją wypatrzyłam na stoisku z tanią książką. Kosztowała 19 zł!

 

sobota, 20 marca 2010
Indyjski stolik z dziurami

W zeszłym tygodniu w Pasażu Łódzkim otwarto pierwszy w mieście sklep TK MAXX :) Dziś byłam tam już drugi raz :) o ile z ciuchów nic sobie nie kupiłam, a na butach i torebkach wręcz się zawiodłam, to bardzo mile zaskoczył mnie dział domowy.

Stolik zrobiony w Indiach zwrócił moją uwagę od razu... ale niestety mam tak, że jak na dany zakup nie przygotuję się psychicznie, to trudno mi się zdecydować. Tak też było i tym razem. Chodziłam koło niego przez 1,5 h!!! W końcu mama Fasolki powiedziała, że skoro mi się tak podoba, to jeśli go nie wezmę, będzi mi się śnił po nocach. A że to TK MAXX, to nie ma co liczyć, że jeśli wrócę tam nawet tego samego dnia, to że on tam będzie. Wzięłam go również i z tego względu - że nie jest kolejnym stolikiem LACK (niestety, za swoją cenę mógłby być ośmioma stolikami LACK), jest unikatowy i - jak powiedziała Asia-wybitna-dziennikarka-poczytnego-dziennika ;) - przypomina styl ATAK DESIGN (akurat tu byłby spokojnie 10 razy droższy :) ) wymieszany z nutą orientalną.

TK MAXX Łódź, stolik

Poza tym rzuca czadowe cienie:

TK MAXX Łódź, stolik

 

A tak w ogóle to mało brakowało, żeby sprzątnął mi go sprzed nosa pewien sympatyczny facet. Gdy zobaczył mnie z nim przy kasie spytał:

- Przepraszam, kupuje pani ten stolik?

- Tak

- Hmmm... bo my też się z żoną zastanawialiśmy, ale martwimy się, że się kubki będą przechylały...

- Hmmm. przetestuję w domu i najwyżej oddam.

... jak widać - szklanka (dla mnie dziś do połowy pełna ;p) stoi bez zarzutu.

Stolik na medal!!

TK MAXX Łódź, stolik

Kontakt:
danuu@gazeta.pl