RSS
piątek, 30 grudnia 2011
Diskokuchnia

W naszym mieszkaniu nie ma zbyt wiele ekstrawagancji. Wręcz - ktoś, kto mnie zna i wie, że nie mam równo pod sufitem, zdziwi się, że w naszym lokum jest tak zachowawczo. Na razie! Wnętrze nabierze charakteru poprzez dodatki, ale póki nie mam skończonej bazy, nie zawracam sobie głowy dodatkami.

Fasolka złapał ostatnio fazę pt.: "nie będę płacić takich chorych pieniędzy za...". I odkrywa w sobie coraz to nowe pasje - ślusarską, stolarską, elektryczną...

Zakup listwy kolorowych ledów był jedną z pierwszych inwestycji w nowym mieszkaniu - zabawne co? Nie było jeszcze pół worka gipsu, ani jednej płytki, ale była listwa ledowa do kuchni! Wspólnie rozkminiliśmy jak ją zamontować, a on w pocie czoła, z nową wiertarką i uchwytem na nią (całość przypomina narzędzie tortur) zamontował ochronną pleksę na ścianę podświetlaną ledami. Ponoć to dość drogie rozwiązanie, kiedy zamawia się cały gotowy panel. Wersja home made wyniosła nas ok. 300 zł ze wszystkim (listwy led, mechanizm, listwy aluminiowe, pleksa). Saturday Night Fever!

podświetlany panel w kuchni

Panel świeci w 16 kolorach, może migać, płynnie się zmieniać lub mieć stałą barwę. Małe szaleństwo, w nudnym białym mieszkaniu.

Aha, taki panel absolutnie nie może być substytutem oświetlenia przy blacie - oprócz tego mam normalne lampki podszafkowe pomocne np. przy zmywaniu garów lub obieraniu warzyw.

czwartek, 29 grudnia 2011
To były dobre święta!

choinka na fioletowo

Chociaż choinka na minimalu, lampki owinięte wokół niepomalowanej rury, a w drugim pokoju kartony, to uważam, że tegoroczne święta były świetne.

Zrobiłam słynny sernik, te bułeczki i tartę z kiszonej kapusty z Kwestii Smaku.

W święta skoncentrowałam się na odpoczywaniu i graniu w gry planszowe. Ale od razu po świętach wzięliśmy się do pracy! Ja zawiozłam fotele do tapicera (zgodnie z harmonogramem!), a Fasolka zrobił panel w kuchni, który w pełnej okazałości pokażę jutro :) Dziś jeszcze trochę świąt :)

Choinka jest metalowa i pochodzi z USA :) Jest naprawdę śliczna - z jednej strony nowoczesna, z drugiej - oldschoolowa, niemożliwe? Możliwe! W USA wszystko jest możliwe.

choinka na fioletowo

 

I jeszcze "baj najt":

święta lampki dekoracje

Tagi: Salon
22:48, danuu
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 grudnia 2011
Robię postępy - lampa w kuchni

Udało się! Jestem o krok dalej. Kilkanaście dni temu prawie wybrałam lampę do kuchni. Taką:

lampa bologna, azjatycka

Daje ładne światło, ma ciekawy, "geometryczny" kształt i jest potrójna - potrójnie dużo światła nad blatem - to ważne! Jednak gdy zobaczyłam położoną na ściance mozaikę, która jest trochę "glamour", stwierdziłam, że ascetyczna, lekko azjatycka lampa (która z niewiadomego powodu nazywa się Bolonia!) nie będzie do nich pasowała. Szczególnie, jeśli do "glamour" mozaiki dojdzie granitowy blat. Wydaje mi się, że wtedy zrobi się dość elegancko i na poważnie, więc taka lekka lampa w formie "eko", z daleka wyglądająca na udrapowany karton (w rzeczywistości to jakieś tworzywo) nie będzie pasowała do tamtego efektu.

Chciałam więc innego, nienarzucającego żadnego stylu, pasującego do mozaiki, a jednocześnie, bo to priorytet - dobrze oświetlała blat. I pomyślałam o lampie, która nie wiem czemu skojarzyła mi się z pokładem statku:

lampa miska

Ale niestety usłyszałam, że "wygląda jak okropna miska" i biedna lampa-miska spotkała się z totalną krytyką. Ja szybko wytłumaczyłam sobie, że rzeczywiście nie jest powalająca, a przy tym kosztuje 300 zł, co za prostą formę i "całkiemzwyczajność" trochę dużo. 

I już niemalże wychodząc, zrezygnowani kolejną oświetleniową porażką, zauważyliśmy coś ciekawego. Retro w wersji XXL, czyli okrągłą, stylizowaną lampę, przypominającą takie biurkowe cudeńka. Jest duża, mam nadzieję, że da mi dużo światła do gotowania. Poza tym jest srebrna w środku, czym przypomina lampę... u dentysty. Ale jakoże nigdy się specjalnie dentysty nie bałam, to i nie miałam oporów przed zakupem! Jupi!

 

lampa lugo

Lampa wisząca Lugo, Leroy Merlin, 249 zł

Zdjęcie nie oddaje w pełni uroku tej lampy. Mam nadzieję, że uda mi się zrobić jej zdjęcie w otoczeniu mojej kuchni, gdy ją powiesimy.

piątek, 09 grudnia 2011
Kontrowersyjna lampa, czyli niekończąca się opowieść o oświetleniu

Długo mnie nie było, ale dużo się działo w życiu pozamieszkaniowym. Niestety wciąż nie mam żadnej lampy poza korytarzem i oświetleniem w łazience. Potrzebne są:

do sypialni

do jadalni

nad blat w kuchni.

Dzisiaj zadurzyłam się w lampach projektu Iwony Kosickiej. Przypominają trochę pająki, są proste i bardzo kojarzą mi się z klubokawiarnią zmianatematu, która od kilku miesięcy działa na rogu Piotrkowskiej i Roosvelta. (Więcej o klubokawiarni można poczytać np. tutaj.) Ale zmieniając temat ;) lampy Kosickiej są... dosyć droooogieeeee, a jeszcze bardziej kontrowersyjne.

Gdy pokazałam mój ulubiony model, nr 14, na Facebooku, nie spotkał się z wielką przychylnością moich znajomych ;) Moja przyjaciółka napisała, że jest ble. A pewnie pomyślała, że Bóg mnie opuścił jeśli chcę kupić to szkaradztwo.

arana 14 Iwona Kosicka

Tę i inne lampy serii Arana, można kupić m.in. na stronie SoPolish.pl, oferującej produkty polskich projektantów.

Mnie się w swojej dziwności bardzo podoba, co więcej pasowałaby do stolika kawowego, który z kolei przypomina mi pajęczą sieć - pamiętacie?

Na tapecie jest również temat tapicerowania foteli - będą, będą nawet w niezłej cenie, ale niestety... dopiero po nowym roku :((((( Mogłabym poszukać innego tapicera, ale zbyt zależy mi na pięknym materiale, który dostałam od cioci, żeby oddać to komuś, komu nie ufam.

Kontakt:
danuu@gazeta.pl