RSS
wtorek, 08 listopada 2011
Pierwsza kolacja

Zrobiłam dziś i od razu poczułam się jak w domu, a nie na budowie :)

makaron

Nie włączyliśmy jeszcze lodówki, bo skoro nie mieszkamy, to szkoda prądu. Na dworze zimno, więc masło i żółty ser metodą studencką trzymam na balkonie.

Bardzo zachciało mi się czegoś dobrego do jedzenia. W takiej sytuacji opcje są dwie: iść do knajpy, albo ugotować coś samemu. Ponieważ opcję pierwszą poczyniliśmy wczoraj, dziś przyszła pora na rozwiązanie numer dwa.

Zrobiłam zapiekankę makaronową z kurczakiem, szpinakiem i gorgonzolą. Na deser był shake bananowy :)

To było bardzo pracowite popołudnie, bo oprócz ugotowania obiadu z deserem, umyłam pawlacze, pomalowałam jedną futrynę i złożyłam stół, który mam na wydanie.

poniedziałek, 07 listopada 2011
Drożej/taniej - łapa na biżuterię

I znów wracam do mojej bardzo ulubionej kategorii z cyklu "drożej/taniej". Bardzo lubię takie rubryki w gazetach, pokazywałam ostatnio zestawienie "drożej/taniej" w przypadku lampy Arco. Ale tam sprawa miała nieco innych wydźwięk - chodziło o lampę designerską i jej podróbko-inspiracje. Tu mamy bardzo zbliżone produkty, których różnica w cenie to aż 40 zł!

Taką łapę możecie znaleźć jeszcze w czeluściach maminych sypialni lub garderób. Moja mama ma taką, oryginalną z lat 80. Gdy byłam mała, trochę się jej bałam, ale z drugiej strony bardzo mnie intrygowała. Również ze względu na świecidełka, które moja mama na niej trzymała - perełki, naszyjniki, pierścionki - uwielbiałam i do dziś uwielbiam takie błyskotki. Teraz, gdy mamy modę na powrót do lat 80., pojawiły się znów "Łapy na biżuterię". Można je kupić np. w Home& You albo w sklepie internetowym Moma Studio.

ręce Home&You

Home&You, 29 zł.

Ta z Momy jest niemalże identyczna. Tyle że o 40 zł droższa.

łapa Moma Studio

Moma Studio, 69 zł.

Ogólnie czuję sentyment do tego przedmiotu, ale raczej nie wpisuję go na listę "Must have". Nie zmieściłby 1/100000000 mojej biżuterii ;)

czwartek, 03 listopada 2011
Lampa do przepokoju

W sobotę kupiłam znakomity płyn do konserwacji parkietu, a także lampę do przedpokoju. Wybór oświetlenia sprawia mi duże trudności, bo z jednej strony wiem, że dobór lamp ma ogromne znaczenie dla nastroju w domu, a po drugie znalezienie czegoś fajnego, pasującego stylem do tego co mam w głowie, wyłuskanie tej jednej, jedynej spośród wszystkich tych mniej lub bardziej ładnych lamp wiszących w dziale "oświetlenie" jest bardzo skomplikowane.

Tę lampę wypatrzyłam na "wystawie" w Leroy Merlin. Urzekła mnie z jednej strony prostotą formy - transparentna kula, a z drugiej - ciekawym urozmaiceniem w postaci wzoru na szkle. Efekt - jakby kuli dyskotekowej, którą swego czasu bardzo chciałam mieć, połączonej ze światłem odbijanym przez kryształowe żyrandole.

lampa Leroy Merlin

Lampa Flo, Leroy Merlin, 149 zł, chociaż teraz to już 199 zł.
 

Lampa zawiśnie w przepokoju. Bardzo cieszę się, że kosztowała tak niewiele. Chociaż jest dość skromna, jak na to, co wisi w sklepach z oświetleniem, to i tak budzi kontrowersje - usłyszałam już dwie skrajne opinie na jej temat. 

P.S.: Tymczasowo zrezygnowałam z zakupu lampy do sypialni. Bo ma ona aż 7 halogenowych żarówek. Fasolka, który płaci za prąd mógłby tego nie znieść ;) 

Tagi: zakupy
08:53, danuu
Link Komentarze (2) »
środa, 02 listopada 2011
Pierwsza noc za nami oraz harmonogram prac

Moja babcia powiedziała, że powinnam przeprowadzić się jeszcze w październiku, bo listopad to miesiąc do niczego, a tym bardziej do przeprowadzek ;) Ot, jakiś dawny łowicki przesąd, ale pomyślałam, że to dobra okazja, by się zmobilizować i przewieźć trochę gratów.

Zwłaszcza, że od piątku 28.10 stoi kuchnia! Na razie wygląda dość oszczędnie, poza tym nie ukazuje pełnego uroku, bo wciąż zaklejona jest foliami ochronnymi. Nie przeszkodziło mi to jednak w stopniowym zapełnianiu szafek. I teraz doszliśmy do momentu kryzysowego, czy GDZIE JA SIĘ Z TYM WSZYSTKIM POMIESZCZĘ?! W poprzednim mieszkaniu miałam ogromną, 2-metrową szafę, w której trzymałam wszystkie fidrygałki, a dodatkowo coś na kształt spiżarni w przedpokoju no i trochę się rozhulałam. A jeszcze jest tyle rzeczy, które wydają mi się niezbędne w kuchni! Np. to :( Ale nie ma opcji, nie zmieści się! Nie zmieści się już spora część rzeczy, którą mam, nie mówiąc o kupowaniu nowych. Druga sprawa to produkty - lubię mieć sporo rzeczy do gotowania, bo często po prostu coś mnie natchnie, obejrzę jakiś przepis i uwielbiam móc go zrobić zanim mi się odwidzi. A pójście do sklepu, albo co gorsza - pojechanie do marketu po brakujące ingrediencje może skutecznie mnie zniechęcić do czegokolwiek. Mam więc wiele rodzajów kasz, mąk, tony cukru, posypki do ciast, przyprawy... I na to też potrzebne jest miejsce. Bardzo dużo o tym myślę, na chłopski rozum badam, co i gdzie poukładać, żeby było wygodnie przy gotowaniu.

Nowością są dla mnie duże, szerokie i wysokie szuflady - mama pomysł całkowicie skrytykowała, ja - po obserwacjach u znajomych - jestem nastawiona bardzo optymistycznie do tego rozwiązania, bo uważam, że sięganie po naczynia lub produkty z szuflad jest o niebo wygodniejsze niż schylanie się i grzebanie w czeluściach szafek.

Ponieważ mieszkamy jedną nogą tu, drugą - tam, muszę opracować plan działania - najlepiej dzień po dniu, co robić, żeby doprowadzić mieszkanie do stanu, w którym można zapraszać - spragnionych efektów 9-ciomiesięcznego remontu - znajomych.

Może dzisiejsza wizyta w Ikei natchnie mnie do sporządzenia listy "TO DO" i ustawienia jakiegoś racjonalnego planu. Trzymajcie kciuki!!

Kontakt:
danuu@gazeta.pl