RSS
piątek, 27 listopada 2009
Gadżet dnia

Długo nie mogłam przekonać się do filcowych podkładek na stół. Do dziś nie jestem pewna, czy są miłe, czy niemiłe w dotyku - ogólnie, takie jakieś dziwne.

Kilkanaście dni temu dostałam różowy bieżnik w kwiaty z Duki - chyba pisałam o nim kiedyś nawet na blogu, ale priorytety wydatków były wtedy inne. I oto - kuzynka-która-świetnie-mnie-zna, sprawiła mi miły prezent na nowe mieszkanie.

W niedzielę, gdy na obiedzie była rodzina z dziećmi zrobiłam uroczystą premierę bieżnika, by po chwili - co w sumie było do przewidzenia - złapać Fasolkę za kolano w geście przerażenia - gdy na nowym bieżniku wylądował karczek ze śliwkami.

Okazało się, że plamę dało się uprać - nie ma śladu, nic się nie zmechaciło, bieżnik wygląda jak nowy. Tak więc po prawdziwym teście (czy nie brzmię jak Zygmunt Chajzer z reklamy Vizira?!) gości z dziećmi - filcowym podkładkom mówimy TAK!

Szczególnie tak pomysłowym, jak te ze sklepu Studio Indygo. Kosztują 52 zł

studio indygo, filc, filcowe podkładki, podkładki na stół

Szpule

filc, filcowe podkładki, Studio Indygo

I coś dla filmoznawców, albo po prostu wielbicieli kina

filc, podkładki z filcu, podkładki filcowe, studio indygo

środa, 25 listopada 2009
Płytki dla mnie

Nic dodać nic ująć - po prostu dekor-marzenie.

Kronika płytki, Kronica, Leroy MErlin

Leroy Merlin, 38,20 za 4 płytki w dekorze. Model Kronika.

 

Zobaczyłam je w programie http://szybkiemetamorfozy.pl/ który prowadzi mój ulubiony duet projektantek. W odcinku - kawalerka młodego artysty zrobiły mu łazienkę właśnie z tym dekorem. Tak bardzo spodobał mi się "gazetowy" wzór, że napisałam mail do producentki, a ona - bardzo miła - odpisała, mówiąc, że kupili je w Leroy Merlin. I oto znalazłam!

Tak więc płytki do przyszłej łazienki już mam ;)

niedziela, 22 listopada 2009
Mam haka na nie wszystkie

A konkretnie, na wszystkie przepisy. Ponieważ ostatnio ziściłam jeden z planów z listy "Po magisterce", czyli założyłam książkę, a właściwie segregator kulinarny, mogę teraz eksperymentować dowoli.

Dziś miałam prawdziwych gości - oznaczało to tyle, że musieliśmy przestawić stół w jadalni, a Fasolka pojechał do rodziców po dodatkowe krzesła.

Zrobiłam zupę dyniową, o której powiedziałam, że jest z dynii, dopiero, gdy goście spałaszowali wszystko ze smakiem - sporo osób jest uprzedzonych do zupy dyniowej. To trochę jak ze szpinakiem...

Drugie danie, z silnym wsparciem maminym w postaci karczku w śliwkach, zamknęłam 'kotlecikami', czyli sznyclami z piersi z kurczaka podanymi na półmisku z pieczonymi taco-pieczarkami. Skąd tak mało wykwitne danie jak kotlety a'la schabowe w piersi? Otóż dwoje gości - w wieku przedszkolnym, musiało coś zjeść (w ogóle dzieci na przyjęciu, a co za tym idzie - dostosowanie menu do ich gustów, stresowało mnie od środy!). Bardzo smakowaly im 'kotleciki' - jadły z dokładką, hehe, a ja byłam przeszczęśliwa, że trafiłam w ich gust, bo jak wiadomo, znawczynią dzieci nie jestem.

Na deser był wypiek z narodowej ściągi, czyli najpopularniejszego polskiego blogu kulinarnego. Zrobiłam słodkie drożdżówki-serca z nadzieniem orzechowym. Wyszły pyszne!!

Wydrukowałam elegancko przepis, zaczęłam gotować i okazało się... no właśnie, że blatu jest za mało, niewygodnie, przepis (mimo że w koszulce) zaraz się ubrudzi i wszystko szło nie tak!!! I nagle zjawił się jak z podziemi... malutki haczyk... a wręcz zwyczajny gwóźdź, który okazał się gwoździem programu! Natychmiast powiesiłam na nim koszulkę z przepisem, który miałam na wysokości wzroku, nie zajmował miejsca na blacie i nie mógł się ubrudzić. Hak cud-miód!

haczyk w kuchni

P.S.: Dostałam kieliszki do wina, piwa i wódki :D

P.S.2: Dzieci nie zjadły deseru ;(

piątek, 13 listopada 2009
Rodzinna Akademia Patriotyczna

W środę z okazji Dnia Niepodległości pojechaliśmy do Mamy! Nie spodziewałam się aż tak uroczystych obchodów 11. listopada - z głośników sączyły się pieśni legionowe, na obiad była baranina (choć nie wiem, czy żołnierze walczący o wolność jedli baraninę, raczej nie ;) ), a na deser...

Na deser był patriotyczny sernik na zimno!

I nawet z czeluści kredensu na światło dzienne został wystawiony Wódz.

Piłsudski

wtorek, 03 listopada 2009
Gadżet dnia

Tym razem pomysłowy żyrandol z butelek. Chyba projektant miał ich w nadmiarze. Co w sumie nie dziwi, znając naturę artystów ;-)

żyrandol z butelek, Fnak

do kupienia w sklepie fnak.pl za 219 zł.

 

Kontakt:
danuu@gazeta.pl