RSS
poniedziałek, 14 lipca 2014
Stolik nocny - mały, kłopotliwy mebel

Urządzanie mieszkania nigdy się nie kończy - wie to każdy, kto dba, by przestrzeń wokół niego była jak najbardziej przyjazna. To logiczne - my się zmieniamy, więc zmieniają się nasze potrzeby, zwyczaje i gusta. Choć w obecnym mieszkaniu zadomowiliśmy się już na dobre, wciąż brakuje w nim niektórych... mebli!

Jednym, a w zasadzie dwoma z nich są stoliki nocne. Niby nic, taka popierdółka przy łóżku. Problem w tym, że trzeba je kupić w dwóch egzemplarzach - symetrycznie, po dwóch stronach łóżka. Druga sprawa to fakt, że muszą pasować zarówno do łóżka, jak i do podłogi. Jeśli, tak jak u nas, łóżko i podłoga są drewniane, dodawanie trzeciego rodzaju drewna jest problematyczne. Ktoś powie - przecież sypialnie są w zestawach. Można kupić łóżko, a do kompletu szafki nocne. Mówię zdecydowane nie wszelkim zestawom - czy to w sypialni, pokoju dziennym (nie znoszę regałów do kompletu z ławami itp.), ani nawet w łazience (kompleciki w stylu podajnik na mydło, kubek na szczoteczki itp. - bleee). Lubię różnorodność, co nie znaczy - chaos. Jeśli łóżko jest brzozowe, a parkiet dębowy, to stolik nocny powinien być...No właśnie! Moim zdaniem metalowy. Np. HK Living, dostępne w sklepie Czerwonamaszyna.pl

szafki metalowe HK living

Jeśli kliknęliście w link, z pewnością ukazała się Wam CENA tego ustrojstwa przypominającego, nie oszukujmy się, robotniczą szafkę, ewentualnie wyposażenie basenowej szatni gdzieś w okolicach roku 1997. Nie kupię dwóch szafek nocnych za 1600 zł. Choć muszę przyznać, że w aranżacji nadal bardzo mi się podobają:
szafka hk living

Kolejny model jest jeszcze droższy ;) To Kare Design w modnym wydaniu lustrzanych mebli. 1800 za sztukę do kupienia np. tutaj.

kare design stolik nocny

Z zupełnie innej bajki, ale równie fajny jest inny stolik nocny Kare Design. Nawiązuje do trendu wprowadzania do wnętrz motywu vintage. Cena - coraz bardziej znośna. Do kupienia tutaj.

vintage meble stolik nocny

Zejdźmy na ziemię. Ktoś powie: czemu nie Ikea? Czemu nie BRW? Ikea nie, bo nie chcę mieć mieszkania, które wygląda jak katalog tego sklepu. BRW długo wrzucałam do tego samego worka co Bodzio czy Abra - mebli bardzo niegustownych, jakieś 10 lat do tyłu względem aktualnych trendów. Przekonałam się jednak do tej marki i niebawem zaprezentuję komodę, którą kupiliśmy właśnie w BRW. Znalazłam tam też potencjalną szafkę nocną - z lakierowanego, białego mdfu.

To model Roksana, pochodzi z systemu o tej samej nazwie. Więcej na stronie BRW.

BRW Roksana

 Sporą grupę ładnych stolików nocnych, stanowią nowoczesne formy oparte na geometrii, kontraście czy asymetrii. Niestety, w tej kwestii jestem tradycjonalistką - chcę mieć zamykaną szufladę/szafkę. Przy łóżku trzymam mnóstwo rzeczy: książki, gazety, kremy, pilniki, etc. Wiem, jak to wygląda teraz, gdy te wszystkie przedmioty lądują na podłodze. Jeśli już posiadać taki mebel, to niech będzie praktyczny!

wtorek, 08 lipca 2014
Kitchen Aid ze Stanów - jak to zrobić?

Robot kuchenny Kitchen Aid - obiekt westchnień chyba każdego miłośnika gotowania. W Polsce ludzie kochający gotować dzielą się na tych, którzy mają Kitchen Aida oraz na tych, którzy o nim marzą. Sama mówię o nim porsche wśród robotów - niby są lepsze samochody od porsche - bezpieczniejsze, nowocześniejsze w formie czy z lepszymi parametrami technicznymi. Jednak to o porsche marzy mnóstwo ludzi. Podobnie jest z Kitchen Aidem, zwanym pieszczotliwie "Kiciusiem". Niby jest Kenwood, jest Bosh, ale to na hasło "Kitchen Aid" bije nam mocniej serce.

kitchenaid

Od półtora roku jestem posiadaczką prześlicznego Kitchen Aida w liminitowanym kolorze baby pink. Dostałam go... w prezencie zaręczynowym (oprócz pierścionka :))! Zaczęło się od zabawnej sytuacji: moja przyjaciółka dostała bardzo, ale to bardzo drogi pierścionek. Powiedziałam wówczas mojemu chłopakowi: jeśli Ty wpadniesz na pomysł kupienia mi pierścionka, który jest wart więcej niż mój samochód, to może ja poproszę Kitchen Aida. 

I wiecie co? Gdy w Boże Narodzenie 2012 wróciliśmy do domu po Wigilii u moich rodziców, zobaczyłam na blacie "Kiciusia" przewiązanego wstążką. Popłakałam się, niedowierzając! Nikt, kto nie kocha gotować, nie zrozumie, jak można popłakać się dostając mikser, ale myślę, że ci opisani w pierwszym akapicie doskonale będą wiedzieć o co mi chodzi :)

 

kitchen aid różowy

Mój mąż zawodowo zajmuje się robieniem zakupów, więc umie kupić wszystko na najlepszych warunkach. Zdecydował się na ściągnięcie KA z USA. Skorzystał z firmy zajmującej się sprowadzaniem produktów niedostępnych lub trudno dostępnych w Polsce. Mimo że musiał zapłacić firmie prowizję i cło, to i tak oszczędność wzgledem zakupu w polskim sklepie była bardzo duża. Od razu dostaliśmy też transformator - pamiętajmy, że napięcie prądu w USA to 110 V (w PL - 230 V). Potrzebna jest też inna wtyczka, ale o to również zadbała firma ściągająca sprzęt zza oceanu.

Czytałam w internecie, że wszelkie przełączniki, transformatory i przejściówki sprawiają, że traci się gwarancję na sprzęt. OK! Ale mam kilka sprzętów z USA (m.in. laptop, prostownicę, aparat) i jeszcze nigdy nie miałam z nimi kłopotów. A oszczędność jest na tyle duża, że warto zaryzykować. Poza tym robot Kitchen Aid to sprzęt słynący z bezawaryjności. Co ciekawe, w Stanach ma stałą cenę - 299 dolarów. Nie mówiąc o tym, że w przeliczeniu na złotówki to raptem 900 zł, a nie 2400 zł, jak w Polsce, to jeszcze wartość pieniądza jest tam zupełnie inna. Najniższa pensja w Kaliforni to bodaj 8 $/h. Nawet studentka pracująca w fast foodzie może sobie pozwolić na sprzęt, który w Polsce uchodzi za lans. Trochę to smutne.

kitchen aid

Oczywiście mąż nigdy nie powiedział mi ile zapłacił za KA, ale uśmiechnął się i powiedział, że opłacało się uruchamiać akcję pod kryptonimem "Kiciuś na oceanie". Mogę każdemu polecić tę metodę ściągnięcia sprzętu do Polski.

Jak się na nim pracuje? To już zupełnie inna historia...

środa, 21 sierpnia 2013
Niebanalny czajnik

Wydawałoby się, że czajnik elektryczny jest jednym z najmniej atrakcyjnych sprzętów gospodarstwa domowego. Ma proste zadanie - szybko i sprawnie ugotować wodę, najlepiej by zrobił to z wykorzystaniem milimalnej energii.
Ale okazuje się, że są na rynku niebanalne, fajne czajniki, które będą prawdziwą ozdobą kuchennego blatu. Ten mini przegląd zaczynam od mocnego modelu, czyli czajnika marki... Bugatti. Kosztuje raptem $300 dolarów, ale to i tak o półtora miliona $ mniej niż Bugatti Veyron, czyli najdroższy samochód świata. Auto jest nie tylko najdroższe, ale i najszybsze - do 100 km/h rozpędza się w 2, 5 sekundy. Czajnik chyba aż tak szybki nie jest, ale ma sporo bajeranckich funkcji.

bugatti

Ma m.in dotykowy panel w rączce, a także ciekawą funkcję podtrzymywania konkretnej temperatury - np. 73 st. C. Co więcej ma funkcję timera, który możemy zaprogramować i codziennie o tej samej porze cieszyć się przerwą na kawę bądź herbatę. 300 dolarów i można próbować usystematyzować sobie życie - like it!

bugatti

Za projekty czajników biorą się także słynni projektanci. Swój model opracował m.in. Frank Gehry. W 1992 w wyniku współpracy projektanta z firmą Alessi powstał model ze stali z mahoniowymi wykończeniami. 20 lat temu ten wzór musiał być uważany za prawdziwy kosmos!

alessi gehry

Czajnik Alessi projektu Franka Gehry'ego kosztuje aż $400.

Kolejnym czajnikiem zasługującym na uwagę jest model marki KitchenAid. O wiele bardziej popularne i pożądane na całym świecie są ich roboty kuchenne, ale firma ma w ofercie także inny sprzęt domowy, m.in. opiekacze, blendery i właśnie czajniki.

kitchen aid kettle

Ten model, moim zdaniem bardzo stylowy i elegancki, występuje tylko w pięciu kolorach. Mnie, ze wzlgędu na jego nieco rustykalny charakter najbardziej odpowiada kolor "almond cream", po naszemu - waniliowy :) Za czajnik z logo KitchenAid trzeba zapłacić ok. 200$.
kitchen aid czajnik

Dobrze, to teraz coś, co można bez problemu kupić w polskich sklepach. W DUKA pojawiła się linia kMix Kenwooda, w ofercie której są bajecznie kolorowe czajniki.

kenwood kMix

W sklepie stacjonarnym widziałam je po 369 zł, ale w internetowej DUCE są na wyprzedaży po 269 zł. To nadal sporo za czajnik, który ma pojemność ciut ponad litr. Niemniej, jest bardzo ładny i na pewno ożywiłby niejedną kuchnię. Mnie ostatecznie pasowałby właśnie powyższy kolor fuksjowy, ale nie chcę robić kolororystycznej konkurencji mojemu kochanemu robotowi w kolorze baby pink.
kenwood

I na koniec coś z Polski -ciekawostka, którą pokazała mi koleżanka z pracy: bardzo ciekawe czajniki proponuje firma Haen. Są te elektryczne czajniki ceramiczne stylizowane na imbryki. Mimo to nie są dedykowane wyłącznie do kuchni w stylu rustykalnym. O ile moim zdaniem model Amsterdam doskonale sprawdzi się w klimatach sielsko-wiejsko-marynarskich:

haen

O tyle już mój ulubiony - Barcelona - jest bardziej uniwersalny.

haen

Model Shanghai dla miłośników klasyki:

haen

I jeszcze coś z ciekawej kolekcji pór roku:

haen jesień

Kosztują ok. 180 zł i ponoć można kupić je nawet w MediaMarkt.

sobota, 03 sierpnia 2013
Półka w kuchni... i w salonie

Jak na opuszczony przez wyrodną autorkę blog, statystyki mamy całkiem niezłe, więc dostałam motywującego kopa by zaktualizować nieco sytuację w mieszkaniu. Zacznę od końca, czyli od tego, co mamy od niedawna - półeczka nad blatem w kuchni łączy kuchnię z salonem.

półka w kuchni

Jest wyjątkowa ze względu na wsporniki - niezwykle misternie wykonane (w Indiach) ornamenty w kształcie ważek zwróciły moją uwagę na jednej z amerykańskich stron z dekoracjami do wnętrz typu vintage - http://www.vandykes.com/ . Strona jest pełna naprawdę odjechanych ozdób w postaci gipsowych cherubinków, mosiężnych klamek w fikuśnych formach,  kilkuset rodzajów uchwytów do szaf i szafeczek - krótko mówiąc - coś dla miłośników detali.

ważki
Od strony salonu postawiłam na niej ramkę ze zdjęciem z naszego ślubu (którego organizacja zabrała mi ostatnie pół roku z życiorysu, ale była to bardzo przyjemna grabież), a dalej stoi prezent od koleżanki ze studiów - młynek do kawy, który Justyna własnoręcznie ozdobiła techniką decoupage. Jest też świeczka- cupcake od przyjaciółki i kolorowy pojemnik, w którym trzymam dodatki do pieczonych przeze mnie chlebów. Półka jest bardzo przydatna i uwielbiam na nią patrzeć!

Do niedawna byłam zwolenniczką totalnego minimalizmu i chowania rzeczy w szafkach. Oczywiście nadal uważam, że takie działanie chroni nasze płuca, kręgosłup i czas wolny przed nadmiernym sprzątaniem, ale coraz częściej zauważam moc rzeczy niebanalnych i wyjątkowych - za takie uważam moje wsporniki. Serdecznie dziękuję Cioci z ten prezent.

Rozmawiałyśmy ostatnio z moją serdeczną koleżanką, która mieszkanie ma rok dłużej ode mnie, ale dopiero teraz kończy je meblować - wyszukuje wyjątkowe meble i dodatki, a to wymaga czasu. Przyznała, że nie rozumie ludzi, którzy kupują wyposażenie domu podczas jednej wizyty w sklepie z meblami. Myślę podobnie, dlatego od 1,5 roku tkwimy w stanie przejściowo-tymczasowym, ale na razie mi to odpowiada. Satysfakcja z realizacji kolejnego założenia i wspaniałego efektu jest ogromna.

środa, 07 listopada 2012
Biała łazienka ... nabrała koloru

Zostałam na 3 tygodnie pozbawiona dostępu do aparatu, a później pracowałam po kilkanaście godzin dziennie. Nie znaczy to wcale, że w domu nic się nie zmieniło.

Największą zmianą, poczynioną jeszcze w połowie września, było malowanie łazienki. Efekt zaskoczył nawet mnie. Wiedziałam, że wybranie wilczej szarości z przebogatej palety Benjamin Moore będzie oznaczało sukces. Ale teraz po prostu kocham swoją łazienkę. Wciąż brakuje w niej szafy (bo wciąż brakuje suszarki do ubrań!!!), ale robi się z tych 6 mkw. prawdziwe domowe spa :)

biała łazienka
Mamy więc białe płytki-cegiełki na ścianach, czarny gres szkliwiony na podłodze, i dodatki w kolorze wrzosowym i intensywnej zieleni. Dodatki były dobierane, dość karkołomnie, pod kolor metalowej płytki z nowojorskiego metra. Linie przecinające się na Grand Central Station naznaczyły kolorystycznie moją łazienkę :) Wbrew pozorom w moim domu nie ma zbyt wiele przypadkowości.

tapeta w łazience

Jest też tapeta w gazetę, o której pisałam tutaj. I lubiany przeze mnie granitowy blat. Szafka pod umywalką póki co nie ma drzwiczek, ale przynajmniej jest już ktoś, kto zdecydował się je zrobić.Czekamy aż skończy się sezon prac na dworze (już niedługo :)):

blat w łazience

Ach, jak trudno ją fotografować!

 

białe płytki cegiełki

Poza tym powiesiliśmy sporo obrazków, ale o tym za jakiś czas...

czwartek, 25 października 2012
Lodz Design - święto designu w Łodzi

Powoli kończy się tegoroczny Festiwal Designu w Łodzi. Odwiedziłam ekspozycję w poniedziałek i muszę stwierdzić, że wiele razy zatrzymywałam się lekko zdezorientowana, a jedyne co przychodziło mi do głowy, to zwyczajowe "WTF". Lubię tę imprezę, więc wiele prezentowanych przedmiotów naprawdę mi się podobało. Poza tym, atmosfera tego miejsca, współzwiedzający, przestrzeń - to wszystko sprawia, że jeszcze przed przekroczeniem progu fabryki przy ul. Targowej, jestem na tak.

Bardzo podobały mi się umywalki w corianu i finezyjne grzejniki. Ale były prezentowane na komercyjnych stoiskach. Gdy weszłam do ciemnej przestrzeni prezentacji łazienkowej armatury pomyślałam, że jestem na iSaloni. To było bardzo podobne doświadczenie i w sumie sprzęty też prezentowały podobny styl do tych, pokazywanych w marcu w Mediolanie. Moja koleżanka z pracy uznała oddanie przestrzeni firmom wnętrzarskim za wielki błąd organizatorów. Ja patrzę na to nieco bardziej optymistycznie: istnieją firmy, które wprowadzają do mniej lub bardziej masowej produkcji bardzo ciekawe, odważne wzory. I że jest życie poza marketową sztampą i rozmachem wielkich salonów oferujących meble odpowiednie dla pewnej słynnej cukierniczej rodziny.

To jeden z grzejników na ekspozycji firmowej:

oryginalny grzejnik

 

Bardzo podobał mi się dział z designem dedykowanym dzieciom. Szafa a la amsterdamska kamienica totalnie podbiła moje serce!! A obrus w "dom" przywołał beztroskie czasy bawienia się w rodzinę, która mieszkała pod stołem przykrytym kocem. Dziś też można się tak bawić. I to wybrać wersję "wykończenie pod klucz" ;)


obrus dla dzieci

Upewniłam się także, że polscy plakaciści wciąż dają radę. Tu wszyscy się zgadzają - plakaty prezentowane na Lodz Design były super! Pokazano prace studentów, którzy przygotowali plakaty zaangażowane społecznie, np. taki, trochę zabawny:

plakat feministka Lodz Design

Hitem były też przygotowane przez Ceramikę Paradyż olbrzymie gry: srabble, warcaby i sudoku. Układali je wszyscy!

lodz design ceramika paradyż

 

I na koniec jeszcze wizyta w festiwalowym sklepiku prowadzonym przez Fabrykę Form. Wieszak do przedpokoju, który w razie potrzeby można złożyć i wtedy udaje po prostu dekorację. Jest biały, trochę przypomina wielkomiejski horyzont "zakłócony" wieżowcami. Naprawdę mi się spodobał!

fabryka form wieszak

środa, 12 września 2012
Tapety Sanderson

sanderson tapety

Kupowałam dziś farbę do łazienki (tak! Szykuje się lekki lifting!) i czekałam aż moja farba o wdzięcznej nazwie Grey timber wolf dobrze się wymiesza. W tym czasie zaczęłam przeglądać katalogi z tapetami i trafiłam na fantastyczną kolekcję brytyjskiej firmy Sanderson.

Zatytułowana "The '50" kolekcja tapet i tkanin opiera się na kolorowych, geometrycznych printach. Bez zbędnego rozpisywania, oto ona:

sanderson

tapeta koty

sanderson '50

sanderson '50

 

sanderson '50

źródło: magic-home.pl

 

sanderson '50

źródło: magic-home.pl

wtorek, 31 lipca 2012
Szafa w łazience

W łazience mamy bardzo sympatyczną wnękę, idealną pod zabudowę. Podstawa szafy, a właściwie podest, na którym stoi obecnie pralka, a docelowo będzie i suszarka, stanął już jakiś czas temu.

Wciąż zastanawiam się nad najlepszym rozwiązaniem. Szafy typu Komandor nie kojarzą mi się ze szczytem wnętrzarskiej finezji, więc takiego rozwiązania wolałabym uniknąć - plastikowe listwy zawsze pozostaną plastikowymi listwami. A nawet jeśli będą z porządnego aluminium, to nadal będą srebrnymi listwami - brrrrr....

Z drugiej jednak strony układ łazienki i szafka umywalkowa stojąca dość blisko tej wnęki, trochę narzucają, by szafa miała drzwi przesuwne.

Wtedy na pewno zdecydowałabym się na fototapetę na obu skrzydłach. Na allposters szukałam motywów łazienkowych i znalazłam prawdziwe cudo - zobaczcie sami. TAK, kosztuje takie pieniądze. Właśnie jestem na etapie ustalania ile za podobną fotę życzy sobie agencja Corbis.

Drugą koncepcją drzwi do szafy łazienkowej są dwuskrzydłowe drzwi na specjalnym zawiasie - takim, jakie stosuje się w narożnych szafkach kuchennych. Są to zawiasy umożliwiające "gięcie" drzwi. I tu nawet myślałam, by zrobić je białe, przypominające okiennice.

Jedną z inspiracji może być rozwiązanie zastosowane w przepięknym lofcie, prezentowanym na łamach "Werandy":

biała łazienka

Całe mieszkanie dostępne jest tutaj. Warto obejrzeć, mieszkanie jest super!

Mam nadzieję, że pomysły podsunie też pan stolarz, który zostanie umówiony natychmiast po ostatnich pracach wykończeniowych w łazience.

wtorek, 17 lipca 2012
Metalowe tabliczki c.d.

W korytarzu mamy ściankę z obrazkami utrzymanymi w ciepłej (!) kolorystyce. Wisi tam m.in. sentymentalna, kremowa tabliczka z nazwą ulicy (Oryginał! Wiem nawet skąd zdjęta :)), którą załatwiłam sobie w Zarządzie Dróg i Transportu. Są też dwa obrazki z Nowego Jorku, a także prezent od koleżanek, który dostałam w I klasie LO, czyli tablicę rejestracyjną, też z Nowego Jorku. Dziewczyny kupiły ją na pchlim targu w Berlinie, znając - już wtedy moją miłość do Wielkiego Jabłka.

przedpokój biały

Pasowałby tam jeszcze jakiś większy plakat, inna metalowa tabliczka w kolorystyce złoto-brązowo-czerwonej albo podobne zdjęcie.

Po prawej stronie, poniżej pomarańczowej tabliczki (widok przy wychodzeniu z sypialni):

przedpokój biały

Od wczoraj przeglądam AllPosters - w sumie zaczęło się od poszukiwania inspiracji do fototapety w łazience, ale o tym później. Bo gdy pochłonęły mnie czeluści największej bazy plakatów, tabliczek i zdjęć, zaczęłam myśleć o tym, by kupić coś do przedpokoju.

Jeśli wieszać coś na ścianie, to na pewno musi być to wytwór związany jakoś z nami. Np. ten o piciu wina:

wino plakat hasło

Do kupienia tu.

Przefantastyczny plakat z San Francisco, który pasowałby idealnie z prawej strony ściany:

san francisco

Do kupienia tu.

Podobny, tego samego autora, Kerne'a Ericksona, z wybrzeża Pacyfiku. Kolorystyka trochę mniej mi pasuje, ale za to wspomnienia z tego miejsca mam wspaniałe!

wybrzeże pacyfiku

Do kupienia tu.

Nie mogło oczywiście zabraknąć elementu z kategorii food & beverages, czyli mojego ulubionego napoju - ginger ale, w wersji vintage.

ginger ale plakat

Do kupienia tu.

Który wybrać?

wtorek, 10 lipca 2012
Udało się! Zasłony!

To trwało wieki! Ale wreszcie są - piękne, op-artowe zasłony w salonie!

zasłony op-art wzory geometryczne

Są grube, ciężkie, na podszewce, a gdy się zasłoni nimi okna w pomieszczeniu robi się niemalże ciemno. Znakomicie sprawdzają się jako tarcza przed silnymi i ciepłymi promieniami słonecznymi w te upalne dni.

A to "mój" widok zza blatu kuchennego. Tak paczę gdy gotuję :)

zasłony do salonu

 

I jeszcze zbliżenie na tkaninę. Z firmy PolDekor. Zrobimy jeszcze poduszki z tej samej tkaniny, a także z jej siostry bliźniaczki, czyli z różowymi mazami:

poldekor tkanina

(ooo, mój czerwony pazur się załapał)

Tak więc udało się! Zasłony na podszewce, przy naszych gabarytach mieszkania, ze wszystkim kosztowały nas 1850 zł.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16

Kontakt:
danuu@gazeta.pl